WOLNA OJCZYZNA

Idź do spisu treści

Menu główne

PiS

WYBORY 2011r

Posted by Marucha w dniu 2010-07-01 (czwartek)
http://marucha.wordpress.com/2010/07/01/kim-sa-kaczynscy/#comment-97226

Kim są Kaczyńscy? - fakty, mity i wątpliwości

Do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie został złożony wniosek o zbadania zasadności nadania ich przodkom polskiego obywatelstwa. Wszystko bowiem wskazuje na to, że zostało ono wyłudzone...

Na wstępie trzeba powiedzieć, ze Kaczyńscy nie są to żadnymi filosemitami, nie są oni też zwykłymi Żydami. To czystej wody i największej próby nacjonaliści żydowscy, próbujący w sposób wyjątkowy budować na gruzach RP… Judeopolonię.

Co wiemy o Kaczyńskich?
Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Gronowce koło Odessy, z rodziny Naczelnego Prezesa Sądu Wojskowego z okresu stalinizmu, pułkownika armii czerwonej Wilhelma Świątkowskiego - też urodzonego w tej samej Gronowce. Sami bracia Kaczyńscy podają, że przodkowie Rajmunda Kaczyńskiego po mieczu byli wysokimi oficerami armii carskiej.

Co to oznacza? Jedno! Nie mógł on być Polakiem, bo ci byli na ogół albo prawie zawsze - wyznania katolickiego. W imperium Rosyjskim obowiązywał od polowy XIX wieku carski ukaz, który zakazywał piastowania wysokich urzędów przez Polaków wyznania rzymsko-katolickiego oraz Żydów mojżeszowego wyznania. Identyczna sytuacja dotyczyła innych wysokich posad, np. dyrektora stacji kolejowej. Zatem funkcja oraz imiona zarówno Rajmund jak i Wilchelm wskazują na to, że mogli to być Żydzi wyznania ewangelickiego. Nic dziwnego. Zarówno w Polsce zaborowej jak na wschodzie Europy było całe mnóstwo takich haskalizowanych (Haskala) Żydów. Do Rosji przenosili się w ramach kolonizowania południowych rubieży cesarstwa rosyjskiego tj. tworzenia tzw. "Nowej Rosji". Pierwotnie Nazwisko Świątkowski, brzmiało Sviatkowski, co można potwierdzić w bazie genealogicznej jewishgen.org. Interesującym źródłem informacji o żydowskich i ewangelickich osadach i ich składzie są żydowskie strony www, pokazujące osadnictwo, budowanych na zasobach archiwów rosyjskich państwowych. Na wschód Europy szli polscy i pruscy (menonici) Żydzi.

Przodkowie po stronie ojca, np. matka ojca Rajmunda, Aleksandra Kaczyńskiego, Zofia z domu GUTOWSKA, też wykazują żydowskie korzenie.

Zaskakujące jest też to, ze ojciec Rajmunda Kaczyńskiego ożenił się z Żydówka z Odessy, co miało miejsce około 1922 roku, będąc kolejarzem w okolicach Grajewa, granicznej stacji kolejowej. W tym czasie przez ta cześć granicy przybywało z rejonów Odessy mnóstwo żydów uciekających z Rosji wskutek prześladowań przez bolszewików lub rożnych innych pogromów. Na stronach żydowskich poświęconych koloniom żydowskim na południowej Ukrainie, są umieszczone dokumenty, np. wizy ze zdjęciami mówiące o tym ze uzyskiwano je w drodze przestępstw miedzy innymi w konsulatach polskich w krajach bałtyckich. Aby dostać się z rejonu Rygi czy Tallinna w kierunku na Warszawę niestety trzeba było przejechać jedyną linią kolejową tj. przez Grajewo.

Czy tam właśnie ojciec Rajmunda Kaczyńskiego wyszukał sobie przyszłą żonę?
Przemyt Żydów z Rosji organizowały organizacje żydowskie z Wielkiej Brytanii oraz USA. Centralą tej przestępczej działalności była Łódź, a miejscami gdzie przechowywano na początku przemyconych żydów był szkoły religijne.

Dalsza poszlaka żydowskiego pochodzenia jest fakt, potwierdzany przez samych Kaczyńskich, mówiący o tym, że po przeniesieniu się do Baranowicz na Polesiu, Franciszka Kaczyńska zajmowała się prowadzeniem agencji nieruchomości. Ze stron internetowych związanych z tym miastem i rożnych innych dowodów, np: książki telefonicznej, wynika, że w 100 % pośrednictwa nieruchomościami było zdominowane przez Żydów.
Jeden wpis dotyczy Kaczyńskiej - jest w nim przypis - interes żydowski. Jeszcze większe zdziwienie budzi to, że kiedy Żydzi polscy uciekali na wschód Europy, rodzina ojca Kaczyńskich, a konkretnie - jak podają sami Kaczyńscy sam Rajmund, przeprowadził się do Warszawy - czyli pod okupację niemiecką.

W jednej z publikacji książkowych (Zdrajcy narodu?) dotyczących Volksdeutschów jest mowa o tym, że na Zachód jechali żydzi. Na peronach kolejowych, podczas postojów pociągów Żydzi z Zachodu dziwili się Żydom ze Wschodu, że ci uciekają do niemieckiej strefy wpływów, tj. pod okupację niemiecką. Wtedy nie mógł nikt wiedzieć, o jakich Żydów chodzi. Wyjątkowo dziwnym jest to, ze prócz szczątkowych informacji dotyczących Rajmunda nie do odszukania w publikacjach podawanych przez samych Kaczyńskich są informacje dotyczące dziadka i babki. Co się z nimi stało? Póki co nie wiadomo.

W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego i jego ojca oficera armii carskiej jest znamiennym to, ze do czasu wejścia w życie Traktatu Ryskiego musiał on mieć rosyjska przynależność państwową i być obywatelem imperium rosyjskiego. Gdyby było inaczej, to nie byłby tak wysoko postawionym oficerem. Kaczyńscy twierdzą, ze wśród ich przodków był nawet generał carski. Co to oznaczało dla niego w późniejszym okresie? Otóż, aby otrzymać stwierdzenie lub uznanie obywatelstwa polskiego w ramach Traktatu Ryskiego, nie można było być wysokim oficerem armii carskiej lub piastować inne wysokie funkcje państwowe.

Z tajnych dokumentów, różnych rozporządzeń i ogólników z lat 30 wynika, że nie można było nadać obywatelstwa takim osobom. Nadto koniecznym było dokładne badanie życiorysów takich osób, w tym przodków począwszy od 1863 roku, w szczególności zaś, czy przodkowie nie byli beneficjentami skonfiskowanych majątków. Kaczyńscy taki majątek posiadali pod Łomżą.

W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego istnieje jeszcze jedna wątpliwość. Jest nią okres zaraz po II wojne światowej i jego rzekoma akowska działalność. Tu nie ma prawie żadnych informacji, prócz tego, ze studiował on na Politechnice Łódzkiej. Jeżeli chodzi od działalność w Powstaniu Warszawskim, to z analizy monografii oddziału AK "Baszta", nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.

Dziwnym jest też to, że ten "akowiec", już w 1945 roku w październiku, załapał się nas studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK byli prześladowani, a pan Rajmund studiował zdobywając w ciągu roku z hakiem tytuł magistra.

Dalsza działalność Rajmunda jest znana - beneficjent okresu stalinizmu.
Żoną Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza oraz Stefanii Szydlowskej primo voto, Fyuth,.
Jadwiga, jak sama podaje, urodziła się w Starachowicach w 1926, jako córka inżyniera budującego Zakłady Starachowickie. Kiedyś Pani Jadwiga w jednym piśmie chlapnęła, że braćmi stryjecznymi byli Adam i Jerzy Szydłowski, urodzeni w 1924 roku w Sosnowcu. Dalsza kwerenda, wykazała, że syn jednego z braci stryjecznych,
Adam Szydłowski, będący obecnie zastępca USC w Będzinie, jest przewodniczącym Zagłebianskiego Centrum Kultury Żydowskiej. Informacja ta jest dostępna na stronie www tego stowarzyszenia.

Adam Szydłowski w jednej z rozmów potwierdził, ze jego ojciec i stryj wyglądali z rysów tak, że powinni trafić jako Żydzi z pierwszym transportem do Oświęcimia. Jak widać bliska rodzina braci Kaczyńskich ma żydowskie pochodzenie. Sam Adam Szydłowski junior, twierdzi, że nie wie nic o tym, jakoby był rodzina do prezydenckiej rodziny. Obydwie rodziny dziwnym zbiegiem okoliczności twierdza, że są z Szydłowskich tego samego herbu.
Jako naczelnik USC w Będzinie nigdy tez nie zajrzał do ksiąg i nie wie, w jakiej wierze zostali ochrzczeni ojciec i stryj. Jerzy Szydłowski, stryj Jadwigi Kaczyńskiej zginął w KZ Mauthausen. Za życia był dyrektorem gimnazjum im Prusa w Sosnowcu i załozycielem wielu drużyn harcerskich. Zona Jerzego Szydłowskiego pochodziła z Galicji i nazywała się z domu Mokrasinska. Z tego samego rejonu pochodzą przodkowie Szydłowskich i Jasiewiczów. Taka informacja jest do odszukania w publikacjach pisanych z udziałem Kaczyńskich.

Z monografii szarych szeregów wydanej w Starachowicach wynika, że skończył on UJK, przy czym z rejestru danych miasta Sosnowica, wynika, iż ukończył on chemie na Politechnice Lwowskiej. Jerzy Szydłowski przynależał do klubu BBWR. Krótko jeszcze do Aleksandra Jasiewicza. Do 1939 roku mieszkał on przy Al. Jerozolimskich 87. Próba sprawdzenia książki meldunkowej nie przyniosła efektu bowiem akurat dla tego domu się nie zachowała. Obok tak, ale nie dla tego domu.

Aleksander Jasiewicz miał w 1940 roku dotrzeć do Starachowic i zamieszkać wraz z rodzina na czas wojny. W czasie okupacji zamieszkiwał on wraz z rodzina w urzędniczej dzielnicy, tj Orłowie. Sama Kaczyńska twierdzi jednak w wypowiedzi dla Gazety Starachowickiej, ze na koniec wojny zamieszkiwała ona w leśniczówce przy drodze wylotowej na Wierzbicy. Co wiec się stało, że z Orłowa Jadwiga przeprowadziła się pod miasto, do leśniczówki?

Jest jedno pewne wytłumaczenie. Otóż, AJ był inżynierem budownictwa pracującym w zakładach Starachowickich również w czasie okupacji. Zapewne tam dorabiał! W jednej z żydowskich publikacji wydanych w Starachowicach wynika, ze 20 sierpnia 1943 roku hitlerowcy otoczyli ścisłym kordonem zakłady i zabrali około 1000 osób. Wszystkie osoby wywieziono do Bliżyna filii Majdanka i dalej do Oświęcimia.

Czy był wśród nich ojciec Jadwigi? Jeżeli zatem założyć, iż AJ był wśród internowanych, to zasadnym jest próba tłumaczenia, ze leśniczówka mogła służyć jako miejsce ukrywania się matki i córek.

Dziwny los AJ wydaje się też potwierdzać fakt, że nie pojawia się on w żadnych publikacjach powojennych dotyczących losów rodziny Jasiewiczów czy też seniorów Kaczyńskich. Jest Jadwiga, jest Rajmund, jest Stefania Szydłowska (na zdjęciu z lat 50) ale nie widać nikogo innego. Dlaczego? Czy zginęli w ramach Holokaustu? Czy z tego powodu jest patologiczna niechęć do Niemców?

Dalsza kwerenda dziejów przodków zarówno Jasiewczow jak i Szydłowskich, doprowadziła do Bukowiny i województwa Braclawskiego. Tam właśnie na stronie internetowej
www.odessa3.org, lub na stronie www.jewishgen.org, można było odszukać przodków tych rodzin. Są to okolice Niemirowa koło Winnicy, Radautza w Rumunii oraz Czerniewic na granicy ukraińsko-bukowińskiej. Można było nawet odszukać informacje dot. ślubu Jas(i)ewicza z Szydłowską. Z tych samych dokumentów widać, że protoplastą rodu Szydłowskich był Leon SZYDŁOWSKI.. Taka osoba jest podawana przez samych Kaczyńskich. Rejony też był wyjątkowo żydowskie. Z innych żydowskich stron internetowych, a mianowicie z bukowińskich ewangelików, wynika wprost, że byli to Żydzi.

Strony tych ziomkostw prowadzone na amerykańskich serwerach internetowych w sposób ewidentny pokazują, ze mamy do czynienia z jednej strony z kolonizatorami niemieckimi tamtych stron, a z drugiej ci ludzie wyraźnie potwierdzają, ze są Żydami, oraz ze im tęskno za heimatem. Co ciekawe, nikt z tych Żydów nie używa typowego dla Żydów imienia, np. Riwka, Lejser itd. Same niemiecko brzmiące. Ostatnio media niemieckie donoszą, że do RFN przybyła znaczna ilość ukraińskich Niemców wyznania mojżeszowego. jeżeli byli by to jedynie potomkowie dawnych menonitów, to dlaczego dziś deklarują się jako wyznawcy judaizmu?

Nie bez znaczenia jest tez to, ze Kaczyński podaje w dla WPROST, ze Neyli Jasiewicz, stryjenka, w okresie miedzywojennym była lekarzem na dworze króla Rumunii. Czyż to nie potwierdza skąd byli Jasiewiczowie vel Jasiewiczowie? Inna sprawa - Kaczyński twierdzi, ze Jasiewiczowie byli dobrymi znajomymi Józefa Becka, ministra Spraw Zagranicznych. W tym miejscu trzeba zaakcentować, ze Józef Beck był Żydem rumuńskiej proweniencji (zresztą zmarł w Rumuni, rzekomo - jak podają sami Kaczyńscy - na rekach Neyli Jasiewicz) kalwińskiego wyznania.

Wszystko zatem wskazuje na to, ze rodziny Szydłowskich i Jasiewiczów byli konwertowanymi luteranami pochodzącymi z Ukrainy i Bukowiny. Pewna odpowiedz dała by analiza wykazu członków zboru ewangelickiego lub ewangielicko-reformowanego z Warszawy za lata do 1939.

Takie dokumenty są, i w całości znajdują się one w AGAD - Warszawa, jednak archiwum pokazuje spis członków filialu Paproć Duża (
miejsce ślubu Piłsudskiego) ale nie chce nic pokazać tego samego z terenu Warszawy. Dlaczego?

Indagowany ostatnio o potwierdzenie pochodzenia Lech Kaczyński odpisał, iż nie musi on tego podawać. Jednak w ostatnich dniach będąc na Kazimierzu w Krakowie - Lech Kaczyński przyznał wobec obecnych… że historia narodu żydowskiego jest jego historią…

Teraz pozostaje jedynie udać się do pewnych archiwów zagranicznych i zakupić metryki. Do dokładniejszego zbadania pozostaje tez inny aspekt życia Rajmunda Kaczyńskiego, a mianowicie za okres II wojny światowej. Nie da się wykluczyć ze niedługo światło dzienne ujrzą nowe okoliczności(...)

Trzeba tez zadać pytanie - w jakich okolicznościach ewakuował się on z Warszawy w Kierunku na Pruszków i Skierniewice. Z dokumentów poniemieckiego zespołu archiwalnego Einwanderungs Zentrale Litzmanstadt wynika, ze w tym samym czasie i w tym samym kierunku ewakuowało się około 10 tyś. Volksdeutschy. Póki co nie da się nic wyjaśnić, AP w Warszawie odmówiła bowiem wglądu do Volkslisty, przy czym wgląd do takich dokumentów wyraziła naczelna dyrekcja w odniesieniu do łódzkiej volkslisty.
Na Volksliście są jednak np Sasinowie (…)

Prócz tego, ze Kaczyńscy są Żydami ważniejszym jest zbadanie wszystkich aspektów ich zachowania tak samo jak ich przodków - to wydaje się bardziej ciekawe. Kaczyńscy maja bowiem tendencję do konfabulacji jeżeli chodzi o życiorysy.

Najważniejszym powodem prowadzenia tych badań jest fakt wyjątkowej przychylności władz stalinowskiej Polski do rodziny Kaczyńskich. Jeżeli ma się jednak w rodzinie takich stalinowców jak płk. Wilhelm Świątkowski, to trudno było być prześladowanym. Osobne pytanie, to kwestia ministra sprawiedliwości z lat czterdziestych, Henryka Świątkowskiego. Kaczyńscy wspominają, iż maja PPSowskie konotacje. Ten ostatni był ppsowcem.

W związku z powyższym został złożony do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wniosek o zbadanie w trybie ówcześnie obowiązujących ustaw, czy polskie obywatelstwo nie zostało wyłudzone, a przede wszystkim - w jakim trybie nadano przodkom braciom K. polskie obywatelstwo?

Zbigniew NOWAK


Poniżej zainteresowania badawcze jednego z najważniejszych historyków Żydowskiego Instytutu Historycznego: dr Paweł Fijałkowski - zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce (X-XVIII w.), historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz obyczajowością starożytnych Greków i Rzymian.

Najważniejsze publikacje: Mennonici na Mazowszu (od połowy XVIII w. do 1945 r.), "Rocznik Mazowiecki", t. 13, 2001,Parafia św. Mikołaja na Kamiennej Grobli w Królewcu jako centrum polskiego luteranizmu w Prusach, "Studia Historica Slavo-Germanica", t. 22, 1997-1999, Rozwój społeczności ewangelickiej i powstanie sieci parafialnej w środkowej Polsce w II połowie XVIII i początkach XIX w., w: Przeszłość dla przyszłości. Z dziejów luteranizmu w Łodzi i regionie łódzkim, pod red. B. Milerskiego i K. Woźniaka, Łódź 1998,

Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich-Kalksteinów …
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.

2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.

3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.

4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.

5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.

6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.

7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?

Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?

Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?

Adam Szydłowski z Centrum Kultury Żydowskiej

Adam Szydłowski, prezes Zagłębiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej w Będzinie, bliskim krewnym braci Kaczynskich. Obie rodziny twierdzą, że przez ponad 60 lat nie utrzymywaly z sobą kontaktu… nawet o sobie nie wiedziały.

Kim jest Adam Szydłowski, prezes Zagłębianskiego Centrum Kultury Żydowskiej?
Informuje, że przeciwko Wirtualnej Polsce zostaje złożony pozew o spowodowanie zamknięcia tego serwisu. Przyczyną miały być rzkomo antysemicie treści i popełnianie przestępstw. Już po O. Rydzyku widać, jakie to przestepstwo antsemityzmu popełniaja Polacy podający prawdę. Od zamykania tego rodzaju serwisów czy czasopism są sądy czy postanowienie prokuratura, a nie Wirtualna Polska.

Zostaje też do UOKi K złozony wniosek o uznanie regulaminów Operatorów Hostingu za niezgodne z konstytucja. Pieniaczom, którzy twierdzą, że moje maile są ofertą handlowa odsylam do Dzienników Ustaw i Centrum Doskonalenia Zawodowego. W Polsce obowiazuje polskie prawo, a nie "Tablice Mojzeszowe", jak twierdzi Stasinski z GW.

Adama Szydłowskiego poznałem "tropiąc" żydowskie akcenty w życiorysie braci Kaczyńskich. Cala historia z żydostwem Kaczyńskich zaczęła się przypadkowo od publikacji teczki Jarosława Kaczyńskiego, w której oficer zajmujący się Kaczyńskim uznał go za filosemitę. W teczce była też zawarta informacja ukazująca miejsce urodzenia Jadwigi Kaczyńskiej, z domu Jasiewicz, matce Kaczyńskich - z domu Szydłowska. Żeby sprawdzić, ja k to jest z pochodzeniem naszych rządzących udałem się do Starachowic aby przeprowadzić dziennikarskie śledztwo.

Na początek odwiedziłem ludzi związanych z "Szarymi Szeregami", bowiem matka braci twierdziła tu i owdzie, że była czynnym członkiem tej organizacji. Dotarcie do tych ludzi nie było to trudne! Spotkałem się z weteranem tamtych czasów… panem Derelatką. Człowiek ten od prawie końca wojny zajmował się dokumentowaniem działalności partyzanckiej oraz innych organizacji walczących w tym Szarych Szeregów. W swoich zbiorach posiadał miedzy innymi monografie dotyczącą tej organizacji. Jadwiga Jasiewicz nie byla znana nikomu przez 60 lat. (Historia wygląda na wymyśloną) Są w niej wymienione nazwiska poległych lub zamordowanych harcerzy, w tym założyciela drużyn Jerzego Szydłowskiego, ale ani śladu po mamusi Kaczyńskich. Z zawartych informacji wynika, iż Jerzy Szydłowski był dyrektorem gimnazjum im Prusa w Sosnowcu. Został o n zamordowany w 1951 roku w Mauthausen Gusen.

Jerzy Szydłowski nie stałoby się przedmiotem moich dociekań, gdyby nie fakt, że Jadwiga Kaczyńska pisząc historie swoje działalności w Szarych Szeregów na terenie Starachowic przekazała ponad pół roku Derelatcie informacje, z której wynikło, iż miała ona dwóch stryjecznych braci… Adama i Jerzego Szydłowskiego, rodzonych w Sosnowcu w 1924 r., synów Jerzego Szydłowskiego, owego dyrektora z Sosnowca.

Taka sytuacja dowodzi, że Jerzy Szydłowski był faktycznie stryjem Jadwigi Kaczynskiej, z domu Jasiewicz z domu Szydłowska.

Nie było lekko odszukać zarówno Jerzego jak i jego synów, a tym bardziej wnuczków. Dopomógł przypadek. W lokalnym dodatku, bezpłatnej gazecie… METRO, której wydawca jest Gazeta Wyborcza, odnalazł sie syn jednego z braci stryjecznych Jadwigi Jasiewiczównej. Z artykułu… "TORA JEDZIE NA FLORYDE" wynikało, że prezesem Zagłebiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej jest niejaki… Adam Szydłowski.

Ustalenie kontaktu telefonicznego nie nastręczało problemów, bowiem wszelkie dane, dotyczące jego osoby, widnieją na stronie www tegoż stowarzyszenia. Trzeba było coś wymyślić by uzyskać potwierdzenie, ze jest on synem któregoś z braci stryjecznych Jadwigi Kaczyńskiej. Już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej Adam Szydłowski potwierdził, ze jest synem Jerzego urodzonego w 1924 roku jak brat bliźniak Adama. Zaskoczenie było duże. Bliska rodzina Kaczyńskich, syn brata stryjecznego matki prezydenta jest… żydowskim aktywistą, ba nawet prezesem lokalnej organizacji, w miesicie, które przed II wojna światowa uchodziło za stolice żydostwa.

Na lokalnych będzińskich stronach Żydzi będzińscy chełpią się tym, iż na 30 radnych miejskich wszyscy byli Żydami. Trzeba było użyć dziennikarskiej prowokacji być dotrzeć do informacji potwierdzającej, czy Adam Szydłowski wie o tym, ze jest rodziną do Jadwigi Kaczyńskiej. Oczywiście trudno było się z góry zapytać, czy wie o tym, ze jest bliską rodzina do prezydenta RP, bo pewne zacząłbyz góry podejrzewać, iż bardziej tu chodzi o prezydenta niż o niego samego i rodzinę Szydłowskich. Zastosowałem dziennikarską prowokacje. Wymyśliłem więc, że moja matka była nieślubnym dzieckiem Jerzego Szydłowskiego i pokojówki, pracującej u rodziny Szydłowskich. Pan Adam nie za bardzo dowierzał, ale postanowił zweryfikować podaną informacje. Zagadnięta Adama Szydłowskiego babcia potwierdziła, iż dziadek faktycznie miał dziecko na boku. W taki właśnie sposób staliśmy się "rodzina".

Pan Adam jest w Będzinie urzędnikiem Stanu Cywilnego i nie ma on większego problemu z weryfikacją ksiąg trzeba było wymyślić dane osobowe dla mojej rzekomej babci niczym agenci CBA. Tu sprawa była łatwa, bowiem Żydzi prowadzą w Internecie ogromne banki metrykalne. Gdyby pan Adam chciał sprawdzać pokojówkę, to ta akurat miała prawdziwe dane. Zapytany o swoje żydowskie pochodzenie nie chciał tego potwierdzić wprost, ale swoje żydowskie zainteresowana argumentował tym, że w kulturze żydowskie wychowała go babcia mieszkająca na będzińskiej Syberce. Zapytałem wprost, czy jeżeli moja matka była Żydówka po swojej matce pokojówce, to czy sprawdzili swojego ojca i stryja urodzonych w 1924, tj. w jakim wyznaniu zostali ochrzczeni i zarejestrowani? Jak przystało na osobę zajmująca się dziejami żydostwa w Będzinie, co nóź bywająca w Izraelu, kierownika USC w Będzinie - odpowiedz brzmiała… NIE!

Nic… dalej brnęliśmy w historie naszych przodków. Pan Adam zaproponował, abym podesłał mu fotkę mojej mamusi bo jak będzie miał zdjęcie, to od razu pozna po rysach, czy jesteśmy rodzina… czy była Żydówka? Usłyszałem tez coś bardzo dziwnego. Otóż, pan prezes Centrum Kultury Żydowskiej w Będzinie, stwierdził, ze tata i stryj mieli taki wygląd, że powinni zostać wywiezieni z pierwszym transportem Żydów do Oświęcimia. Dopiero na końcu zapytałem mojego przyszywanego ciotecznego brata, czy wie, ze jesteśmy rodziną do Kaczyńskich? W odpowiedzi, znawca dziejów żydostwa, aktywista żydowski, badacz genealogiczny dla Żydów, kierownik USC, osoba, która jak twierdził wykonuje badania genealogiczne dla Żydów z całego świata, stwierdził, iż nic mu o tym nie wiadomo. Wiedział jednak to, że są z tych samych Szydłowskich, do których przyznają się Kaczyńscy, tj. tego samego herbu.

Jerzy Szydłowski, był w od 1935 roku radnym miasta Sosnowca, należał do BBWR.
Na koniec pytanie - czy Kaczyńscy nigdy nie interesowali się jako Żydzi, co stało się z braćmi stryjecznymi ich matki? Wiedzieli, gdzie są urodzeni, gdzie mieszkali, co robił przed wojną stryj matki, ale nic poza tym. Czy można też uwierzyć Adamowi Szydłowskiemu, że badając losy dziadka nigdy nie natrafili na rodzinę Kaczyńskich? Jest to tym bardziej dziwne, że Jadwiga Kaczyńska na zapytanie jakiegoś kombatanta ze Starachowic potrafiła jednak podać dokładne dane osobowe Adama i Jerzego Szydłowskiego oraz jego żony. To wiedziała, ale z jakiegoś powodu nie potrafiła lub nie chciała nawiązać kontaktu z stryjecznymi braćmi. Co jest powodem, że nie chcą się do siebie przyznać. Czy tym powodem jest aktywność Adama Szydłowskiego jak oczywistego Żyda.

Zbigniew NOWAK


Źródło: raportnowaka.pl
Uwaga red. polonica.net:
Zastanawia nas, jeszcze jeden przypadek: czy Kalkstein, ten który wraz z Fornalską i innymi żydami wydali w ręce gestapo gen. "Grota" Roweckiego dowódcę Armii Krajowej i Państwa Podziemnego, …to tatuś, a może kuzyn bliźniaków?, …bo jeżeli tak, to by wyjaśniało wszystkie wątpliwości.

http://marucha.wordpress.com/2010/07/01/kim-sa-kaczynscy/#comment-972262010-07-01 (czwartek) @ 22:33:56

Z czasów współczesnych:
1) zatrzymanie ekshumacji w Jedwabnem
2) nazywanie z mównicy sejmowej wojny z Irakiem "naszą"
3) publiczny podziw dla Ariela Szarona, izraelskiego zbrodniarza
4) miłe przyjęcie Bnai Brith
5) hanukowe święta w pałacu
6) ogromna zajadłość wobec Rosji wykraczająca poza wszelką polska logikę, a zrozumiała, gdy się gra w orkiestrze architektów globalizmu
7) udawany sceptycyzm wobec UE, jawny serwilizm wobec USA - a więc sympatia dla imperiów sterowanych przez Żydów. Te imperia budują J-NWO. jeden wielki kraj na wzór dzisiejszego Izraela i gojskiej Palestyny.
8) naiwna, markowana lustracja, infantylna wersja patriotyzmu. Do tego stopnia, że każąca zadać pytanie: z glupoty? Wielu dało się nabrać i nazywa tą dywersję "romantyzmem".
9) kontakty z Sorosem.

Nowak wykonał wielką i wartościową pracę, ale ja amator nie potrafię jej zweryfikować. Coś mi mówi, że to prawda. Historia z początku XX wieku zbyt dobrze współgra z tym co się działo niedawno!

PS.  @malwinka
A Wałęsa nosił Matkę Boską w klapie. To dopiero dobry katolik. Niesiołowski był w "katolickim" ZchN. Sukcesów życzę w ocenianiu ludzi po powierzchowności. Tego co robi Kaczyński na tajnych sabatach biedulko nie masz szans się dowiedzieć.

Miroslaw Bernard D powiedział/a
2010-07-01 (czwartek) @ 23:49:08
Warto dodać, że Kaczyńscy wygrali dzięki poparciu Radia Maryja i TV Trwam. Pytanie czy oszukali RM I TVT czy była to jawna współpraca. Jedno jest pewne mamy przewalone. Do listy "zasług" Kaczora można dodać: - zniszczenie LPR i Samoobrony w koalicji

Miroslaw Bernard D powiedział/a
2010-07-01 (czwartek) @ 23:50:39
Pani Malwinko,
I wielu uczciwych ludzi postąpi tak jak Pani. jest to smutne. Ale niech mi PAni wierzy on panią wyroluje jak to zrobił z wieloma już bo dla niego los polaków jest obojętny.

kosak0 powiedział/a
2010-07-01 (czwartek) @ 23:59:18
miałem jeszcze obiekcje po zamachu pod Smoleńskiem, pomyślałem może jednak są Polakami, może WYJATEK potwierdzający tezę, może w końcu …ale po ostatniej książce PROSTO W SLEPIA i po tych faktach dochodzę jednak do wniosku ,ze pierwsze odczucie zawsze prawdziwe; szkoda…wiec który by nie byl…

Jerzy Ulicki-Rek. powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 00:45:27
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=39&t=8114&hilit=Kaczynski
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=1&t=7819&hilit=kaczynski
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=3&t=7818&hilit=kaczynski
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=39&t=7783&hilit=kaczynski
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=39&t=7640&hilit=kaczynski#p21705
…i wiele innych na temat tych pelniacych obowiazki Polaka karlow.
                                                                            Jerzy

Toronto powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 03:04:43
POLSKA RZADZI POLSKOJEZYCZNE ZYDOSTWO OD 1944 ROKU !
Przez ostatnie 66 lat Naród polski jest ogłupiany żydowska propaganda.
Przypomnę tylko słowa referatu Bermana wygłoszonego na forum komitetu żydowskiego Poale-Syjonu w 1946r w Krakowie:
"Każdy Żyd musi mieć wpojone to przekonanie, że obok niego działają wszyscy inni, owiani tym samym duchem prowadzącym do wspólnego celu.
Kwestia żydowska jeszcze jakiś czas będzie zajmowała umysły Polaków, lecz ulegnie to zmianie na naszą korzyść, gdy zdołamy wychować choć dwa pokolenia polskie".

p.s. Strona POLONICA.NET , która zawierała mnóstwo materiału historycznego demaskującego żydowski fałsz i obłudę, m.in. "Referat Bermana" została ZAWIESZONA - vide wiadomość: "This site has been suspended".

Toronto powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 04:06:40
Co można powiedzieć o narodzie, który nie zna swojej prawdziwej historii ???
Matoły, którym żydowska propaganda wyprała mózgi będą głosować na POLSKOJEZYCZNYCH ZYDOW, bo żyd jest juz teraz "katolikiem", "patriota"… a nawet "Polakiem".

Matoł zawsze pozostanie MATOLEM, bo ma to zakodowane w swoim kodzie genetycznym (DNA) i żadne argumenty go nie przekonają.
Myślącym Polakom przypomnę, ze królowa Hiszpanii Izabela wydala dekret tzw. "Alhambra Decree" w 1492r na USUNIECIE ZYDOSTWA ZE SWOJEGO PANSTWA, ponieważ żydostwo spiskowało przeciw niej i rujnowało kraj, pomimo ze przechrzcili się na "katolików", kupili sobie "tytuły szlacheckie" i stali się "Hiszpanami" - mowa o tzw. "żydach sefardyjskich" (z Europy zachodniej), którzy są takimi samymi kanaliami jak "żydzi askenazyjscy" (z Europy wschodniej).

ZYD ZAWSZE POZOSTANIE ZYDEM !… niezależnie od klimatu, miejsca zamieszkania na kuli ziemskiej lub wymieszania się z gojami i potwierdzają to ponad 30-letnie badania DNA - vide dr D.Duke w "Jewish Supremacism".
Jako dodatkowy argument przytoczę słowa Jezusa Chrystusa (Drogi, Prawdy i Życia) wypowiedziane do ZYDOW:
"Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle ?" - Mat 23:33
"Wy z ojca diabla jesteście i pożądania ojca waszego czynić chcecie…" - Jan 8:44
Morał: Co można powiedzieć o katolikach, którzy nie znają słów Jezusa Chrystusa ?

Toronto powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 04:31:17
L. i J. Kaczynscy to ZYDOWSKIE KUNDLE z PiS, ktorzy realizuja wylacznie zydowskie interesy ze szkoda dla Polski i Narodu polskiego, podobnie jak ZYDOWSKIE KUNDLE z PO, realizujace niemieckie interesy w Polsce.
Kundle powinii byc wrzuceni do kotla z makulatura i przerobieni na tekture uzywana do opakowania, bo taki jest z nich jedyny pozytek w Polsce; na gnoj to sie nie nadaje, poniewaz nie dosc, ze zatruwaja powietrze, to jeszcze zatruja glebe.

emigranci z USA powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 08:33:36
Czy Komorowski i Kaczynscy do tej pory sluzyli Polakom i nadal beda sluzyc ???
Czy chociaz znalazlo sie 240 POLAKOW, ktorzy by stanowili jednosc w Sejmie , czy 60 w Senacie Polski ?
Czy do rządzenia potrzebne sa koalicje i partie ????????????
Czy Polacy nie moga RZADZIC JEDNOMYSLNIE SOBA tylko pozwalaja rzadzic KLAMCOM,ZDRAJCOM i ZLODZIEJOM w imieniu i dla OBCYCH INTERESOW ???????????????????????????????????????????????
Kiedy to ZADZUMIENI POLACY IDACY DO WYBOROW ZROZUMIEJA ?
Jak mozna na takich ludzi glosowac ,ktorzy podpisali uklady z DIABLAMI TEGO SWIATA ?
Miedzy czym i kim mozna dzisiaj w Polsce wybierac :
MIEDZY ZYDAMI AMERYKANSKIMI czy ZYDAMI EUROPEJSKIMI lub moze czajacymi sie na polska padline odsunietymi na bok (na chwile) ZYDAMI ROSYJSKIMI ?
Tych pytan mozna zadawac wiecej i w nieskonczonosc ale dzisiaj juz nie czas na pytania ani na budzenie DURNIOW POLSKICH jeszcze glosujacych w takich realiach .
Czas na pokazanie,ze JESZCZE POLSKA NIE ZGINELA !
Ale aby nie zginela to musi powstac OGOLNONARODOWY PROTEST POLSKI chociazby na wzor murzynski (Oni szli na Waszyngton i maja swego przezydenta,ktory zaniedlugo pokaze geny afrykanskie) - MY ZORGANIZUJMY MARSZ NA WARSZAWE a nie do urn wyborczych , gdzie dalej bedziemy wybierac miedzy zlem a zlem a nie dobrem -
POLAKOW wsrod kandydatow NIE MA NA LISCIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wiec jaki ma sens glosowanie ?
Kogos by nie wybral z tych podstawionych wybierzesz zle i na NIEKORZYSC POLSKI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dasz im frekwencje !
Wstań wcześnie rano w sobotę weź torbę i kij i idź prosto do Warszawy a nie do urn wyborczych .
CZWARTEGO LIPCA 2010r to nie beda wybory ale PARODIA Z DURNYCH POLEK I POLAKOW, którzy jeszcze wierzą w glosowania i propagandę wyborcza, tu nie ma co i z czego wybierać, bo Polaków juz dawno odstawiono na bocznice i nic nie moga decydowac o sobie ,sa pustymi wagonami bydlecymi czekajacym na bocznicy na załadowanie !!!
Potem tacy prezydenci powiozą was wg. swoich planów - lokomotywy juz dymia !!!
Moderatorze puść ten post i nie moderuj , nie obawiaj się o swoje cztery litery.
A jezeli obawiasz sie,ze chlebodawca nie da ci premi,przyjdz do nas my cie wyzywimy,nie sluz zdrajcom.
Właśnie za takie wredne wpisy - o jakichś "chlebodawcach" - będziecie moderowani. Gajowy nie ma chlebodawców. Gajowy jest samowystarczalny i robi to, co uważa za słuszne, a nie to, co każe jakiś "chlebodawca". - admin
Cały czas czytamy ,ze jesteśmy moderowani, wiec wiedz, że nie tylko, bo Polacy już są w biały dzień MORDOWANI !
Jeżeli jesteś POLAKIEM to wiedz, ze gdy i portal zamkną to i tak nie zamkną nam nie tylko ust ale do ostatniej kropli krwi ZOSTANIEMY POLAKAMI - obojętnie gdzie żyjemy i POLSKI BRONIĆ BĘDZIEMY.
Z chwila gdy zechcą zamknąć gajówkę , będzie to sygnał dla nas bardzo czytelny.

Praworządny Obywatel NWO powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 11:31:00
Ciekawy trop.
Z uwagi na przeszłość AK-owską jego kariera jest raczej niezwykła. Rodzi to wiele domysłów. Istnieje jeden szczegół z oficjalnej biografii Rajmunda, który pozwala postawić odpowiedzialną hipotezę.
W 1956 r. Skarb Państwa przekazał Stanom Zjednoczonym nieruchomość przy al. Ujazdowskich na nową ambasadę. Istniejący tam pałac został wyburzony, a na jego miejscu po 1963 r. zbudowano obecny gmach ambasady. Projektantem instalacji sanitarnych w budynku ambasady był Rajmund Kaczyński. Z bardzo wysokim prawdopodobieństwem stawiamy hipotezę, że Rajmund Kaczyński wykonując projekt był prowadzony przez wywiad i to z uwagi na dysponenta budynku (USA) być może wywiad radziecki. Prawdopodobieństwo nie wykorzystania przez służby specjalne bloku komunistycznego budowy ambasady wrogich Stanów Zjednoczonych do zainstalowania środków techniki operacyjnej jest znikome.
Sądzimy, że kariera braci Kaczyńskich m.in. w filmie w czasach komunistycznych (1962 r.) ma swe źródła w hipotetycznej współpracy ojca Rajmunda z wywiadem komunistycznym, otwarciu rodziny na środowisko żydowskie oraz karierze ich prawdopodobnego krewnego płk. Wilhelma Świątkowskiego w wojskowym wymiarze sprawiedliwości w czasach stalinowskich. Być może te okoliczności były źródłem dystansu Lecha Kaczyńskiego do ojca Rajmunda.
http://urbas.blog.onet.pl/

Dzięcioł powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 11:51:29
Warty zastanowienia jest dobór matek chrzestnych dla obydwu bliźniaków. Były to dwie znane żydówki, które popełniły samobójstwo? Pewnie, że to o niczym nie przesądza, ale jakoś tak dziwnie pasuje do opisywanych powyżej faktów?


Ateista Polityczno-Religijny powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 13:31:45
cyt z ksiązki Kevin Mcdonald "fenomen żydowski"
…artykuł pióra Meira Y. Soloveichika, trafnie zatytułowany Cnota nienawiści, rozwija temat normatywnej fanatycznej żydowskiej nienawiści. Judaizm uważa, że o ile przebaczenie często jest cnotą, nienawiść może być rzeczą cnotliwą, kiedy mamy do czynienia z kimś przerażająco podłym. Zamiast zatem wybaczać, możemy mu życzyć choroby; zamiast nadziei na jego skruchę, możemy żywić nadzieję, ze nasi wrogowie doświadczą boskiego gniewu. Soloveichik pisze, że Stary Testament jest pełen opisów okropnych i gwałtownych śmierci zadawanych wrogom Izraelitów - jest to pragnienie nie tylko samej zemsty, ale zemsty utopionej we krwi, dokonanej w najbardziej upokarzający sposób, jaki sobie możną wyobrazić: Hebrajscy prorocy nie tylko nienawidzili swoich wrogów, lecz upajali się ich cierpieniem i widzieli w tym zasłużoną sprawiedliwość. W Księdze Estery, kiedy Żydzi zabili dziesięciu synów Hamana, ich prześladowczym Estera prosi, aby powiesić ich na szubienicach. Ta, normatywna w judaizmie, fanatyczna nienawiść, daje się dostrzec w powszechnie używanym przez ortodoksyjnych Żydów powiedzeniu yemach shemo, co znaczy: niech imię jego będzie wymazane. Zwrot ten jest używany zawsze, kiedy wspomina się o jakimś wielkim wrogu żydowskiego narodu, czy to byłym, czy też obecnym.
http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_135.html

emigranci z USA powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 15:02:10
Środowisko Dariusza Kosiura jest bardzo skromne i małe , nie obserwuje się aby Polacy tam na miejscu w Ojczyźnie do tych PATRIOTOW się garneli .
Zresztą można to poznać na wielu przykładach również na ich forum czy blogach.
Pan Dariusz Kosiur może być tak samo w niebezpieczeństwie jak i Dariusz Ratajczak, bowiem nie widzimy wsparcia do takich inicjatyw jakie sobie w swym programie zalozylo ich STOWARZYSZENIE.

Pytanie:
Czy Polacy juz nie potrafią odróżniać KTO JEST KTO ?
Panie Dariuszu Kosiur jeżeli nas czytasz odpowiedz :
Jest jeszcze możliwość zjednoczyć Polaków do działań, jeżeli tak to w jaki sposób ?
Na waszej stronie jest bardzo skromnie w sensie aktywizacji.
Czegoś tu nie możemy zrozumieć.
Pan rez. Bohdan Poreba ,bardzo mądry i nie młody człowiek usiłuje trzymać swe nerwy na wodzy widząc polska głupotę i bezsilność , nie może przekonać do swych słusznych racji tych co sa w jego zasięgu. Nie ma łączenia (żadnego) POLSKICH SIL NARODOWYCH wiec sie nie dziwimy ,ze jest jak jest .
Dariuszu I Bohdanie znajdźcie sposób na poderwanie tych naszych RODAKOW W OJCZYZNIE juz nie wiemy czym - może dzwonem, syrena, pala przez czupryny czesto zapijaczone i belkoczace.
No bo w koncu jak nie WY ,DOBRZE MYSLACY i MOWIACY ZROZUMIALYM DLA NAS JEZYKIEM MA TO ZROBIC???
Tylko nie odpowiadajcie nam tak, ze przyjdźcie i chodźcie z nami, co na pewno byśmy uczynili ale to jeszcze będzie nas za malo.
My tez nie mozemy zamulonych przekonac w skupiskach Chicago czy Nowym Jorku kto jest kto a co dopiero poderwac ich do stworzenia PRAWDZIWYCH POLSKICH ORGANIZACJI POLONIJNYCH.
Tu naprawde ciezko odroznic mieszancow od PRAWDZIWYCH POLAKOW a Ickow mozna tylko jeszcze po nosach i odstajacych uszach odroznic, teraz to juz w pierwszych lawkach w kosciele siadaja i pod balaski sie pchaja,proboszcz z nimi za pan brat !
Sil juz brakuje jak do tego NARODU POLSKIEGO MOWIC i ich aktywizowac.

MatkaPolka powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 18:33:31
http://w-sercu-polska.blog.onet.pl/Tusk-jest-nagi-polityczny-zyci,2,ID309214131,n
Tusk jest nagi. - polityczny życiorys Donalda Tuska analizuje Wojciech Wybranowski
Andrzej Poray, Wojciech Wybranowski
Czy Polskę i Polaków stać na to by na jej czele stał historyk, który nie zna korzeni własnej rodziny, przeciwnik aborcji, który jednocześnie głosuje za ustawą dopuszczającą możliwość wykonywania takich zabiegów, stróż prawa, którego najbliżsi współpracownicy zamieszani są w rozmaite afery, człowiek, który koniunkturalnie zmienia zdanie w zależności od okoliczności, polski mąż stanu, który jednocześnie twierdzi, że polskość to nienormalność, polityk, który już dawno zapomniał, że "tak" powinno znaczyć "tak"- "nie" zaś "nie"? "Będziemy dumni z Polski"- to jedno z haseł wyborczych Donalda Tuska, lidera Platformy Obywatelskiej i kandydata tej partii na fotel prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ten slogan można usłyszeć szczególnie na finiszu kampanii wyborczej Tuska, tym hasłem epatują też billboardy lidera PO rozmieszczone we wszystkich miastach Polski - Wybierzemy Polskę odważną, otwartą, dumną, bez żadnych kompleksów, budującą swoją silną pozycję w Europie. Taka jest szansa.- wołał Tusk w Gdańsku podczas spotkania wyborczego na początku października ( PAP 01.10.2005). Dumni, według Tuska, możemy być z Polski dopiero pod jego przywództwem, Polski rządzonej przez Platformę Obywatelską. Bo dzisiejszej Polski- kraju powstań i rozbiorów, bohaterskiej Polski walczącej o niepodległość, Polski cierpiącej i Polski wielkiej, Polski walczącej "o wolność Waszą i Naszą", Polski Chopina, Sienkiewicza, Mickiewicza i Słowackiego, Polski Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, Batorego i Sobieskiego, Polski Ojca Świętego Jana Pawła II- jak wynika z wielu wystąpień Tuska on sam się wstydzi….Przełom roku 1989 i pozorna wolność, jaka stała się udziałem Polaków za sprawą bohaterskiego zrywu "Solidarności" najwyraźniej nic nie zmieniła w mentalności Donalda Tuska, w jego stosunku do Rzeczpospolitej. Jeszcze w 1993 roku opowiadając się za prywatyzacją lekceważąco dyskredytował osiągnięcia i dorobek milionów Polaków, którzy mimo trudów komunistycznego zniewolenia wysiłkiem i mozołem budowali Polskę. "(…) polskie przedsiębiorstwa są małe albo nic nie warte i dlatego są tanio sprzedane(…)"- mówił Tusk opowiadając się za prywatyzacją- ("Tusk nagi"- "Gazeta Wyborcza", 14-15 sierpnia 1993 r.). W 2005 roku Donald Tusk w pełen lekceważenia sposób wypowiada się o Polsce podczas konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej w Warszawie. "(…)Musimy uwolnić Polaków od poczucia wstydu za własne państwo.(…)- woła kandydat na prezydenta podczas spotkania ze swymi zwolennikami- (" Tusk rusza w pogoń"- "Rzeczpospolita" 04.05.2005). Dzisiaj lider Platformy Obywatelskiej zapewnia, iż pod jego przywództwem będziemy dumni z Polski. Pytanie tylko- czy Polska i Polacy będą dumni z takiego prezydenta? Analiza wielu faktów z życia i kariery politycznej Donalda Tuska nasuwa, co do tego poważne wątpliwości. Czterdziestoośmioletni dzisiaj Tusk urodził się 22 kwietnia 1957 r. w Gdańsku. W latach 1976-80 studiował historię na Uniwersytecie Gdańskim. To właśnie podczas studiów miał ponoć dowiedzieć się o swoim kaszubskim pochodzeniu i rodzinnych związkach z tym regionem Polski "(…)Miałem 21 lat, kiedy świętej pamięci Lech Bądkowski dorwał mnie w siedzibie "Solidarności" i spytał: "Czy pan wie, że jest pan Kaszubą?". A ja zrobiłem wielkie oczy i dopiero po godzinnej rozmowie wyjaśnił mi, skąd są Tuskowie i jak bardzo ja sam jestem kaszubski - ojciec, matka i pradziadkowie po mieczu i po kądzieli pochodzą z Kaszub. Od tej chwili zacząłem to uświadamiać nie tylko sobie, lecz także mojej rodzinie, która zupełnie zapomniała o swoim pochodzeniu.(…)"- mówił Tusk w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej"- ( "Donald Tusk. Polityk" Gazeta Wyborcza 11.09.2004 rok). Od tego też czasu Donald Tusk często i chętnie podkreśla swój związek z Kaszubami samemu nazywając się rdzennym Kaszubą. W wystąpieniach najpierw polityka KLD, później UW wreszcie lidera PO pojawiają się akcenty szowinistyczne, wzmianki o pewnej niezależności Kaszub. W zamian zyskuje poparcie i sympatię kaszubskich stowarzyszeń i organizacji regionalnych. "(…)Nie popieramy żadnej partii i z żadną nie chcemy się wiązać - mówi Brunon Synak, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego(…) Zrzeszenie popiera jednak konkretnych kandydatów - kilkunastu polityków Platformy Obywatelskiej, AWSP i Unii Wolności, którzy w większości należą do Zrzeszenia oraz popierają ideę zachowania tożsamości grup regionalnych i wzmocnienia samorządu.(…)Zwykle rekomendację od Kaszubów otrzymywał Donald Tusk, ale w tym roku za późno się zgłosił(…)"-pisała "Rzeczpospolita" ( "Partyjny lepszy niż swój" - "Rzeczpospolita" 31.08.2001). Czy jednak lokalny, regionalny patriotyzm Donalda Tuska nie jest tylko i wyłącznie iluzją stworzoną na potrzeby kampanii wyborczej? Do korzeni kaszubskich przyznaje się w Polsce wg różnych danych nawet około 800 tysięcy osób. To pokaźny elektorat, którego głosy przynoszą korzystne efekty nie tylko podczas wcześniejszych kampanii parlamentarnych, ale i obecnej kampanii prezydenckiej. Trudno jednak powiedzieć, na ile ów "kaszubizm" Tuska jest prawdziwy. "(…)Pamiętam, że babcia obraziła się na mnie śmiertelnie, kiedy powiedziałem jej, że jest w stu procentach Kaszubką (…)"- wspominał Tusk- ( "Donald Tusk. Polityk" - "Gazeta Wyborcza" 11.09.2004 r.). W 2003 roku, bowiem obecny kandydat Platformy Obywatelskiej na fotel prezydenta RP spotyka się w Warszawie z Eriką Steinbach znaną z antypolskiego nastawienia i dążeń do rewindykacji granic polsko-niemieckich. Niemkę, która znalazła się na ziemiach Polskich w wyniku agresji Niemiec na Polskę, bowiem jej ojciec służył w armii okupacyjnej Donald Tusk nazywa "swoją sąsiadką" i podkreśla, że jego babcia zginęła na "Gustloffie" (statku ,wiozącym uciekające z Polski przed Armią Czerwoną rodziny niemieckich żołnierzy i urzędników, storpedowanym przez radziecką łódź podwodną. Co ciekawe- "Gustloff" był statkiem przeznaczonym "nur fur Deustche"- przyp. WW). Jakie więc są korzenie Donalda Tuska: polskie, kaszubskie, a może niemieckie? "(…)Po wojnie, używając częściej niemieckiego niż polskiego… [moja rodzina] nie miała wątpliwości, kto za to odpowiada(…)"- przytacza fragment wypowiedzi Tuska, redaktor Artur Rojek na łamach Tygodnika Katolicko-Narodowego "Głos". Pewne światło na faktyczne rodzinne proweniencje Donalda Tuska rzucają również ostatnie wstrząsające informacje ujawnione przez media, dotyczące wojskowej służby dziadka Donalda Tuska- Józefa w armii okupacyjnej, w szeregach niemieckiego Wehrmachtu. Sam Tusk przez długi czas konsekwentnie i z uporem zaprzeczał tym informacjom nazywając je oszczerstwami, kłamstwami i pomówieniami. Zmienił taktykę, kiedy światło dzienne ujrzały dokumenty jednoznacznie potwierdzające udział jego dziadka w jednostkach Wehrmachtu. "(…) Nie wiedziałem o tym. Gdybym miał taką wiedzę nie ukrywałbym jej (…)"- przekonywał Tusk -(PAP 14.10.2005). Jego zapewnienia brzmią jednak, co najmniej mało przekonywująco, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż Tusk jest historykiem, autorem książek i publikacji dotyczących Gdańska, wreszcie to, że sam często powołuje się na rzekomo kaszubskie korzenie swojej rodziny. Do dokumentów, z których wynika, że Józef Tusk jesienią 1944 roku został wcielony do jednostki zapasowej niemieckiego wojska, dotarły "Fakty" TVN oraz "Wiadomości" TVP. Obie telewizje zaprezentowały reprodukcję zaświadczenia z berlińskiego archiwum, które potwierdza przynależność J. Tuska do byłego Wehrmachtu. Według pracownika archiwum, mówi o nim tylko jeden meldunek z następującymi informacjami: "Józef Tusk urodzony 23 marca 1907 w Gdańsku. Wcielony do Wehrmachtu między 2.08.1944 a 12.10.1944 (brak dokładnej daty). Służył w kampanii Kadrowej 328 Zapasowego Batalionu Szkolnego Grenadierów". Niemieckie jednostki zapasowe istniały od początku wojny. Do jednostek zapasowych mógł trafić, i z reguły trafiał każdy, kto znalazł się na liście tzw. III grupy niemieckiej listy narodowościowej (DVL). Po zamachu na Hitlera i klęskach Wehrmachtu na froncie wschodnim, od sierpnia 1944 zaczęło narastać zjawisko niedostatku poborowych. Dlatego dowództwo Wehrmachtu i SS powołując się na rozkaz Hitlera zaczęło szukać poborowych także wśród mieszkańców terenów włączonych do Rzeszy, skazanych na roboty przymusowe. Sztabowcy Tuska jako argumentu w obronie przeszłości dziadka swojego kandydata używają informacji wskazującej na pobyt Józefa Tuska w obozie koncentracyjnym w Stuthofie. Dziadek Tuska miał zostać do Wehrmachtu wcielony siłą. Nasuwa się jednak pytanie- czy stan zdrowia więźnia obozu koncentracyjnego mógł pozwolić na przymusowe wcielenie do niemieckiego wojska, czy też nie była to decyzja dobrowolna Józefa Tuska? Nie ulega natomiast wątpliwości, że pojawiające się w mediach informacje o przeszłości dziadka Donalda Tuska rzucające cień na "bohaterską" dotąd przeszłość jego przodka wzbudziły zaniepokojenie i wreszcie agresję samego kandydata. "(…)grzebanie w życiorysach dziadków i pradziadków" na potrzeby kampanii jest "wyjątkowo ohydne(…)"- bulwersuje się Tusk,( PAP 15.10.2005) którego kampania nomen omen głównie za sprawą działań Gronkiewicz-Waltz i konferencji w warszawskich hospicjach, gdzie w sposób niezwykle podły wykorzystano problemy umierających ludzi może budzić tylko wstręt i oburzenie. O tyle o ile związki rodziny Tuska z niemiecką armią okupacyjną i kwestia rzeczywistych korzeni samego kandydata najprawdopodobniej pozostanie już w sferze domniemywań, podejrzeń i narosłych wokół "afery Wehrmachtu" wątpliwości, o tyle oczywistym i niezaprzeczalnym jest fakt proniemieckich sympatii samego Tuska jak i niezwykle silnego poparcia dla jego kandydatury w środowiskach niemieckich zarówno w Polsce jak i za granicami naszego kraju. Donald Tusk dwukrotnie: w 2003 i w 2005 roku spotyka się na debatach z Eriką Steinbach przewodniczącą Niemieckiego Związku Wypędzonych. Steinbach, córka niemieckiego żołnierza biorącego udział w okupacji Polski znana jest z żądań rewindykacji granic, zwrotu rzekomo należących do Niemiec-polskich Ziem Zachodnich. Od dłuższego czasu Steinbach prowadzi kampanie nienawiści pod adresem Polski, uciekając się do kłamliwych oszczerstw, pomówień i mniemających prawnego uzasadnienia żądań. Miast jednak całkowitego ostracyzmu i bojkotu polityczno-towarzyskiego (jaki nomen omen spotkał ze strony socjalistycznych polityków krajów UE- kontrowersyjnego Austriaka Jorga Haidera) Donald Tusk pełniąc w 2005 roku funkcję wicemarszałka Sejmu wziął udział w debatach nobilitując zarazem Erikę Steinbach przed polska opinia publiczną i nadając temu spotkaniu rangę debaty na bardzo wysokim szczeblu. Lider Platformy Obywatelskiej nie widział też nic złego w spotkaniu z byłym kanclerzem Niemiec - Helmutem Kohlem. Jak podała Polska Agencja Prasowa "(…) Kandydat na prezydenta dodał, że spotkanie z Kohlem będzie bardzo długo pamiętał, ponieważ jest to wielki autorytet polityki niemieckiej. Według niego, Kohl zapewnił, że Polska i on osobiście mogą liczyć na jego pomoc, zwłaszcza w tych sprawach, które wymagają naprawy w relacjach polsko-niemieckich. Tusk podkreślił, że znaczenie opinii byłego kanclerza w Niemczech i w całej Europie jest nie do przecenienia.(…)"-(PAP. 18.09.2005). Tymczasem już miesiąc później ten sam Helmut Kohl w spotkaniu z prezydentem Federacji Rosyjskiej werbalnie "wymazał Polskę z mapy" mówiąc "(…)Rosja jest i pozostanie najważniejszym sąsiadem Niemiec na Wschodzie" To właśnie również dzięki głosom mieszkającej w Polsce Mniejszości Niemieckiej Donald Tusk zawdzięczał przewagę nad Lechem Kaczyńskim uzyskaną w I turze wyborów prezydenckich. W Opolu i okolicach wg Gazety Wyborczej przewaga Tuska sięgnęła nawet 40 procent. "(…) Tusk jest bardziej liberalny, a Kaczyński reprezentuje nurt nacjonalistyczny, nieprzychylny mniejszościom. Wybór członków TSKN nie powinien, więc dziwić - mówi ks. Wolfgang Globisch, duszpasterz mniejszości niemieckiej w diecezji opolskiej (…)"- ("Gazeta Wyborcza" wydanie opolskie 11.10.2005 "Opolscy Niemcy poparli Donalda Tuska"). Dzięki poparciu mieszkających w Polsce Niemców Tusk wygrał z Kaczyńskim również Grudzicach i Gosławicach. Przedstawiciele Mniejszości Niemieckiej nie ukrywają swojej sympatii wobec Donalda Tuska. "(…)- Nasze głosowanie nie powinno zaskoczyć. Tusk jest bardziej otwarty na Europę, na pewno on jako prezydent gwarantuje lepsze stosunki z Niemcami, co dla naszych wyborców miało ogromne znaczenie. Natomiast prezydentura Lecha Kaczyńskiego oznacza zamknięcie się na Europę i ograniczanie praw mniejszości - twierdzi Andrzej Kasiura, członek zarządu województwa z mniejszości niemieckiej(…)"- (Gazeta Wyborcza- wydanie opolskie 11.10.2005). Niemieckie fundacje: Fundacja Friedricha Neumanna, Fundacja Friedricha Eberta i Fundacja Konrada Adenauera są sponsorami Instytutu Studiów Strategicznych, w którego władzach zasiadają dwaj główni kandydaci Platformy Obywatelskiej do fotela ministra spraw zagranicznych: Jacek Saryusz-Wolski i Bogdan Klich. Donald Tusk może również liczyć na wyjątkową przychylność niemieckich mediów, które w niespotykany dotąd sposób usiłują wpływać na wynik wyborów prezydenckich w Polsce lansując Tuska i poddając ostrej krytyce jego kontrkandydata Lecha Kaczyńskiego."(…) Po klęsce postkomunistycznej lewicy w wyborach parlamentarnych główna linia podziału politycznego w Polsce przebiega obecnie pomiędzy siłami lewicowo-klerykalnymi a prawicowo-liberalnymi(…)" komentowała niemiecka gazeta "Frankfurter Allgemeine Zeitung w numerze z 5 października bieżącego roku. Tydzień później 13 października inna niemiecka gazeta " Die Welt" z niekłamaną radością stwierdza "(…)W pierwszej turze wyborów prezydenckich narodowi konserwatyści, którzy wykorzystują obawy przed Niemcami, uzyskali najgorsze wyniki właśnie na terenach położonych wzdłuż granicy na Odrze i Nysie.(…)". Niespełna miesiąc wcześniej 27 września 2005 roku ten sam "Die Welt" wypowiedzi Kaczyńskiego na temat polskiej polityki zagranicznej komentował ironicznie - "(…)"zbiór narodowych kompleksów", przedstawianych w dodatku niedyplomatycznym językiem. W interesie Polski jest to, by PO miała decydujący głos w polityce zagranicznej(…)". Z kolei lewicowy niemiecki "Taz" ostrzegał wówczas przed "(…)zdominowaniem polskiego parlamentu przez siły reakcyjne, co nie rokowałoby dobrze demokratycznym prawom i ochronie mniejszości(…)." Nie dziwie więc fakt, że jak wynika z nieoficjalnych przecieków z obozu Platformy Obywatelskiej- pierwszą podróż zagraniczną jako prezydent Polski Donald Tusk zamierza odbyć…do Berlina. Donald Tusk już podczas studiów związuje się z tzw. "konstruktywną opozycją", współpracuje też z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża i uczestniczy w zawiązaniu Studenckiego Komitetu Solidarności. Po sierpniu 1980 należał do NSZZ "Solidarność", a także, wraz z Maciejem Płażyńskim, zakładał Niezależne Zrzeszenie Studentów na Uniwersytecie Gdańskim. Płażyński, późniejszy marszałek Sejmu pozostaje bliskim przyjacielem Tuska przez następne lata. W latach 1983-90 Tusk pracował w Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych "Świetlik" (później "Gdańsk"), kierowanej przez jego przyjaciela Macieja Płażyńskiego. Zarabiał jako "alpinista przemysłowy", czyli robotnik pracują na dużych wysokościach m.in. przy malowaniu kominów fabrycznych. W 2001 roku Tusk wspólnie z Olechowskim i Płażyńskim wspólnie zakładają Platformę Obywatelską. A jednak dzisiaj Maciej Płażyński publicznie deklaruje, że nie poprze Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. "(…)W polityce nie decydują względy towarzyskie lub przyjacielskie. Zagłosuję na Lecha Kaczyńskiego jako kandydata bardziej rozumiejącego państwo. W sporze między wizją Polski liberalnej Donalda Tuska, a Polską solidarną Lecha Kaczyńskiego, jestem po stronie Polski solidarnej (…)"- mówi były lider PO, a obecnie senator-elekt Maciej Płażyński ( PAP 17.10.2005). W czasach studenckich i w latach 80-tych Donald Tusk uchodzi w swoim środowisku za zadeklarowanego antykomunistę. Jednak jak pokazał czas w jego przypadku od deklaracji się zaczęło i tylko na deklaracjach się skończyło. W czerwcu 1992 roku Tusk odgrywa istotną rolę w procesie zablokowania lustracji i dekomunizacji poprzez obalenie rządu antykomunistycznego premiera Jana Olszewskiego. W maju 1992 roku ówczesny poseł Janusz Korwin-Mikke zgłosił w Sejmie projekt uchwały zobowiązującej ministra spraw wewnętrznych do podania do dnia 6 czerwca 1992 r. pełnej informacji na temat urzędników państwowych szczebla od wojewody wzwyż, a także senatorów, posłów, którzy współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa. Za uchwałą głosuje 186 posłów, przeciw jest 15, 32 wstrzymuje się od głosu. Sejmowa lewica poparta przez kluby Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego, na czele którego w owym czasie stoi właśnie Donald Tusk uznające ową uchwałę za nielegalną. Do marszałka Sejmu trafia przygotowany przez UD, KLD i PPG wniosek o odwołanie premiera Olszewskiego. 4 czerwca 1992 roku, w nocy, gdy w Sejmie trwa debata nad wnioskiem o trybie i sposobie odwołania rządu Jana Olszewskiego w pokoju prezydenckim w Sejmie odbywa się tajne spotkanie polityków, utrwalone na taśmie wideo. To słynna "nocna zmiana". Powstaje koalicja strachu, która ma za zadanie obalić rząd Olszewskiego. Obok Lecha Wałęsy w spisku mającym na celu powstrzymanie lustracji poprzez obalenie rządu biorą udział również Donald Tusk, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Moczulski., Waldemar Pawlak W pośpiechu zawiązują egzotyczną koalicję popierająca kandydaturę nowego Pawlaka na nowego premiera. "(…)Jak SLD nie skrewi, to przejdzie. A jak nie przejdzie…(…)" - denerwuje się Donald Tusk ( film dokumentalny "Nocna Zmiana" reż. Jacek Kurski). 5 czerwca 1992 roku o godz. 0.40 Sejm odwołuje Jana Olszewskiego. Lustracja zostaje wstrzymana Za obaleniem rządu zgodnie głosują: Unia Demokratyczna, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Konfederacja Polski Niepodległej i kongres Liberalno-Demokratyczny kierowany przez Donalda Tuska. Trzynaście lat później, dzisiaj -kiedy społeczeństwo jest już świadome tragicznych dla Polski skutków, jakie spowodowało nie przeprowadzenie na początku lat dziewięćdziesiątych lustracji i dekomunizacji Donald Tusk z duma mówi o swoim udziale w wydarzeniach nocy czerwcowej 1992 roku, wydarzeniach, które na długo zagwarantowały esbeckim oprawcom i katom, konfidentom komunistycznych służb specjalnych całkowitą bezkarność. W październiku 2005 roku podczas spotkania z wyborcami w Gdańsku na Dworze Artusa pytany o swój udział w "Nocnej Zmianie" Tusk zapewniał "(…) Wspomagałem Lecha Wałęsę od 1978 roku po to aby obalić komunizm. A w roku 1992 po to, żeby nieudolny premier z nieudolnymi ministrami nie zmarnowali wysiłków milionów Polaków. Dokładnie tego samego dnia i tej samej godziny- gdyby zawrócić czas, gdybym wrócił w to samo miejsce i w ten sam czas- wspólnie z Lechem Wałęsą powiedziałbym tak samo, jak wtedy: dość dla Jana Olszewskiego, Antoniego Macierewicza, Gabriela Janowskiego, Adama Glapińskiego, dla ludzi, którzy marnowali każdej godziny i każdego dnia nasz wielki wysiłek. Jeśli jeszcze raz tacy ludzie wyciągną rękę po władzę(…)" -(TVN24 - 2 października 2005 roku). Podobne słowa padają z ust Tuska na początku października podczas debaty zorganizowanej przez "Gazetę Wyborczą". "(…)Ja się tego nie tylko nie wstydzę, ale też zrobiłbym dziś dokładnie to samo co w 1992 r. Bo rząd pana Olszewskiego z panem Macierewiczem, z panem Gabrielem Janowskim to było nieszczęście dla Polski.(…)"- zapewnia Donald Tusk -( Gaz. Wyb. 07.10.2005) Kiedy pojawiły się zarzuty o współpracy Małgorzaty Niezabitowskiej ze Służbą Bezpieczeństwa w rozmowie z Moniką Olejnik przeprowadzaną na antenie Radia Zet lider PO zapewnia, że "nie ma w sobie namiętności lustratora". A kiedy w marcu 2005 roku "Prawo i Sprawiedliwość" kierowane przez Jarosława Kaczyńskiego proponuje wniosek odwołanie związanego z postkomunistyczną lewicą prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego jako winnego nie zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa w głośnej sprawie tzw. "Afery Rywina" Donald Tusk jest temu wyraźnie przeciwny, "(…)Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zapowiedział już, że nie poprze działań w kierunku odwołania prezydenta, czego chce PiS.(…)"- informowała Gazeta Wyborcza - ("Inpeachmentu nie będzie" 03.03.2005). Po deklarowanym przez Tuska w czasach studenckich antykomunizmie, po za werbalnymi deklaracjami składanymi sporadycznie przez niego na użytek mediów dziś nie pozostał nawet ślad… W pierwszym szeregu polityków z tzw. "górnej półki" Donald Tusk znalazł się w 1988 roku kiedy to zasiadł we władzach Gdańskiego Stowarzyszenia Kongresu Liberałów, który w 1990 przekształcono w partie polityczną Kongres Liberalno-Demokratyczny. Donald Tusk zostaje przewodniczącym tej partii i posłem na Sejm I Kadencji (1991-1993). W owym okresie Tusk nie należy do wybijających się polityków, swoje przysłowiowe "pięć minut" ma dopiero we wspomnianym już okresie czerwca 1992 roku, kiedy to aktywnie bierze udział w obaleniu prolustracyjnego rządu premiera Jana Olszewskiego. Sam Kongres Liberalno- Demokratyczny pod przewodnictwem Tuska również nie odgrywa większej roli na scenie politycznej, po za krótkim okresem kiedy to premierem rządu zostaje związany z KLD Jan Krzysztof Bielecki. Generalnie jednak rola partii Tuska ogranicza się do współpracy z Unią Demokratyczną i Polskim Porozumieniem Gospodarczym, z którymi współtworzy zaplecze polityczne dla rządu Hanny Suchockiej. W tym tez okresie poglądy Tuska dotąd dość umiarkowane mocno się liberalizują. Kiedy w styczniu 1993 roku dochodzi w Sejmie do głosowania nad projektem ustawy antyaborcyjnej. Zwolennicy mordowania dzieci poczętych wnoszą poprawki, które umożliwiałyby kobietom dokonywanie aborcji na przykład jak chciał Andrzej Wielowiejski z Unii Demokratycznej -"gdy matka dziecka lub jej rodzina znajdują się w ciężkiej sytuacji życiowej". Z kolei lewicowi i liberalni zwolennicy legalności prenatalnego dzieciobójstwa zaproponowali dopuszczalność bezkarnej aborcji w trzech wypadkach - gdy ciąża jest efektem przestępstwa, gdy poczęte dziecko jest zdeformowane albo kalekie, albo też w sytuacji, gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki. Za praktycznie nieograniczoną możliwością mordowania dzieci poczętych głosowali m.in. Jan Krzystof Bielecki i Janusz Lewandowski. Ograniczoną do kilku wypadków legalność aborcji poparli z kolei: Jan Maria Rokita oraz Bronisław Komorowski. Sam Donald Tusk głosował za bezkarnością oraz legalnością aborcji w trzech ww. wypadkach, nie przyszedł zaś na głosowanie nad poprawką pozostawiającą aborcję prawie całkowicie legalną. Dzisiaj Donald Tusk usiłuje przekonywać, że jego ówczesne zachowanie było podyktowane czymś w rodzaju "politycznej konieczności" mówiąc w wywiadzie dla tygodnika "Ozon"- "(…)Wówczas dyskusja była o wiele trudniejsza dla ludzi o umiarkowanych poglądach. Powstały dwa obozy i obu źle z oczu patrzyło. Stanowiska stron niezwykle się wtedy spolaryzowały. Niejeden biskup uważał, że liberalizm jest rodzonym bratem komunizmu, a niejeden liberał był przekonany, że każdy przeciwnik aborcji jest rzecznikiem ciemnogrodu. I nie ukrywam, że my, liberałowie, byliśmy wobec takiej polaryzacji bezradni(…)"- ( "Ozon 13.10.2005?Dojrzewanie liberała"). Dzisiaj jednak, kiedy wszelkie sondaże wskazują, że zdecydowana większość społeczeństwa uważa aborcję za zło Donald Tusk również przypisuje sobie takie poglądy "(…)Jestem przeciwko aborcji. Ale każdy, kto ma jakieś doświadczenie życiowe, musi w sobie znaleźć przestrzeń dostrzegania dramatyzmu różnych życiowych wyborów(…)" - zapewnia w wywiadzie dla tygodnika "Ozon" (13.10.2005). Najwyraźniej jednak nie chce stracić głosów lewicowego elektoratu, który opowiada się za dopuszczalnością aborcji i w tymże wywiadzie dodaje natychmiast::"(…) A jako polityk odpowiadam otwarcie: prawo, które obecnie mamy w Polsce, jest dobre. Wywołuje stosunkowo mało konfliktów i wpływa na zmianę postaw. Doprowadziło ono także do wyraźnego spadku liczby wykonywanych aborcji. Nie zapobiega oczywiście nielegalnym zabiegom, ale przecież nie ma prawa skutecznego w stu procentach. (…)" W wyborach w1993 r. KLD nie dostał się do parlamentu. W 1994 r. Tusk wraz z Tadeuszem Mazowieckim doprowadził do zjednoczenia KLD i UD i powstania Unii Wolności. Został wiceprzewodniczącym nowej partii. Funkcję tę pełnił do 1995 r. W wyborach w 1997 roku z sukcesem ubiegał się o mandat senatora; został też wicemarszałkiem Senatu. Na kongresie Unii Wolności w grudniu 2000 r. Tusk przegrał rywalizację o fotel szefa Unii z Bronisławem Geremkiem. Ożywiło to podziały w Unii Wolności między działaczami dawnych ugrupowań: UD a KLD. Po przegranej walce o szefostwo UW Tusk opuścił tę partię i zdecydował się wraz z Maciejem Płażyńskim i Andrzejem Olechowskim stworzyć Platformę Obywatelską. W wyborach parlamentarnych 2001 r. Platforma wystartowała jako komitet wyborczy wyborców zdobywając 12,69 proc. poparcia, co przełożyło się na 65 mandatów poselskich. Na pierwszym posiedzeniu Sejmu IV kadencji Tuska wybrano na wicemarszałka. Okres kariery parlamentarnej wskazuje na co najmniej rozbieżność opinii Donalda Tuska w sprawach ważnych dla Polski i polskiego społeczeństwa. Nie tylko w przypadku aborcji działania Tuska różnią się od jego obecnych, składanych dzisiaj w kampanii wyborczej deklaracji. Sam Donald Tusk, który okazuje się być politykiem chwiejnym niczym przysłowiowa chorągiewka z dziecięcego wierszyka " chorągiewka, na wieży nigdy nie próżnuje, w która stronę wiatr wieje, zaraz pokazuje" próbuje to tłumaczyć…ewolucją poglądów. "(…) liberał staje się konserwatystą, kiedy dorasta jego córka. A moja dorosła. I ja dojrzewam wraz z nią. Doświadczenia kształtują moje poglądy - w klasycznym kierunku: od radykalizmu do umiarkowania i konserwatyzmu.(…)"- mówił Donald Tusk w cytowanym już wywiadzie dla tygodnika "Ozon" ( 13.10.2005). Zupełnie inaczej, jakże trafnie podsumowuje ową "ewolucję poglądów" Donalda Tuska jego kontrkandydat do fotela prezydenta RP Lech Kaczyński, który w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" podsumowuje postawę swojego rywala ironicznym stwierdzeniem: "(…)Dopóki w Polsce wypadało sądzić, że różne patologie nie są poważnym problemem, to taka była postawa mojego kolegi. Później to się zmieniło(…)Krótko przed wejściem do UE powstał problem, czy wywalczyliśmy odpowiednie warunki. Słuszne było wtedy sądzić, że te warunki są już wystarczające, że więcej się nie da wywalczyć. I tak sądził wówczas Donald Tusk.. A gdy się potem okazało, że te warunki jednak można poprawić, Donald Tusk też się z tym zgadzał.(…)"- ("Gazeta Wyborcza" 6/7 pażdziernika 2005 art." Debata Kaczyńskiego i Tuska w Gazecie: Wojna dwóch światów"). Swoistą chwiejność poglądów Donalda Tuska można zauważyć również w przypadku kwestii homoseksualizmu. We wspomnianym wcześniej wywiadzie dla tygodnika "Ozon" lider Platformy Obywatelskiej zapewnia, iż jest stuprocentowym przeciwnikiem związków homoseksualnych. Ale w tym samym wywiadzie przyznaje, że wydałby zgodę na organizacje homoseksualnej parady ulicznej. "(…)Zgodziłbym się. Demonstrować mają prawo także ci, którzy mają inne poglądy od naszych. Bo jak rozdzielić pomysł legalizacji związków homoseksualnych (z prawem do adopcji dzieci) od prawa człowieka do manifestowania własnych poglądów, lęków, fobii.(…)" ("Ozon 13.10.2005). Na hipokryzję czy wręcz rozdwojenie jaźni wskazywać mogą inne wypowiedzi kandydata Tuska. Oto bowiem w rozmowie z dziennikarzem "Ozonu" Tusk zapewnia "(…)sądzę, że państwo powinno opiekować się tradycyjną rodziną - z kobietą, mężczyzną i dziećmi(…)", gdy tymczasem 3 jeszcze w sierpniu tego samego roku daje się poznać jako przeciwnik ulg podatkowych związanych z możliwością wspólnego opodatkowania małżeństw - "(…)Jest to piękna, ale nierealistyczna idea. Choćby dlatego, że należałoby rozróżniać bogate i biedne rodziny, którym taka forma opodatkowania przysługuje. W innym wypadku rodziny biedne płaciłyby na rodziny bogate - czy to by było uczciwe? Wprowadzanie kolejnych ulg do systemu podatkowego oznacza jeszcze więcej urzędników, a więc dalsze koszty i komplikacje.(…)" oraz prawa do wcześniejszego przejścia kobiet na emeryturę - "(…)Nie są potrzebne, ponieważ kobiety na tym tracą. Dostają mniejsze emerytury od mężczyzn, a żyją przeciętnie dłużej. Żałosne jest to, że kobietom wmawia się, że zyskują na wcześniejszych emeryturach.(…)"- przekonuje Donald Tusk ("Gazeta Wyborcza" 12.08.2005). Nie ukrywa swojego negatywnego stosunku do projektu dłuższych urlopów macierzyńskich - "(…)Czy kobiety, które walczą o utrzymanie się na rynku pracy, chcą dłuższych urlopów? Czy państwo ma kobietom zabraniać pracować?(…)"- bulwersuje się lider Platformy Obywatelskiej. ( Gaz Wyb 12.08.2005). Chwiejny i zmienny stosunek w zależności od politycznej koniunktury okazuje też Donald Tusk podczas negocjacji związanych z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Kiedy korzystna z medialnego i propagandowego punktu widzenia jest krytyka de facto fatalnych warunków członkostwa Polski w strukturach UE wynegocjowanych przez nieudolnych przedstawicieli rządu Leszka Millera wówczas to Donald Tusk i działacze jego partii nie szczędzą ostrych słów krytyki. Nie przeszkadzało mu to jednak agitować za wejściem Polski do UE. "(…)Nie zostawiajcie decyzji w sprawie Unii tym, którzy chcą podczas referendum zostać w domach. Zagłosujcie na tak, bo Unia jest szansą dla nas wszystkich(…)" - przekonywał Donald Tusk ( Gazeta Wyborcza 19.05. 2003). Analogicznie lider Platformy Obywatelskiej i działacze jego partii zachowywali się podczas medialnych i publicznych debat nad projektem Konstytucji Europejskiej. Z jednej strony Jan Maria Rokita deklarował zdecydowany sprzeciw wobec unijnego bubla, "Nicea, albo śmierć" z drugiej sam Tusk i bliskie mu środowisko, a zwłaszcza Andrzej Olechowski wykazywało wole daleko idącego consensusu. "(…)Kapitulacji mówimy nie - takie jest stanowisko Platformy Obywatelskiej w sprawie konstytucji europejskiej. Jednocześnie PO zapowiada własną propozycję kompromisu co do systemu głosowania w radzie europejskiej (…) - pisała Gazeta Wyborcza ( 21.03.2004) informując zarazem "(…)Tusk przyznał, że sytuacja na scenie europejskiej zmieniła się, gdy wybory w Hiszpanii w ubiegłą niedzielę przegrała popierająca nas prawica.(…)" - (Gaz. Wyb. 21.03.2004 " PO: kompromis w sprawie konstytucji UE"). Donald Tusk w swoim środowisku uchodzi za zdeklarowanego liberała i gorącego zwolennika prywatyzacji. "(…)Mogę stanąć nago na głowie na szczycie Pałacu Kultury i powtarzać, że prywatyzacja już przyniosła Polsce biliony złotych, że polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic niewarte i dlatego są tanio sprzedane.(…)" twierdził Donald Tusk (Z. Nowak "Tusk nagi" "Gazeta Wyborcza", 14-15 sierpnia 1993 r.). Bywało jednak i tak, że obecnemu kandydatowi na prezydenta prywatyzacja myliła się z prywatą. Tak było w marcu 2001 roku kiedy to do Koszalina w ramach poparcia dla akcji "Jesteśmy przeciwko finansowaniu partii politycznych z pieniędzy podatników" Donald Tusk przyjechał…służbową lancią wicemarszałka Senatu, a więc samochodem finansowanym właśnie z pieniędzy podatników. "(…)Nie jest żadną tajemnicą, że poruszam się po kraju służbowym autem Senatu(…)" - przyznawał wówczas Tusk na konferencji prasowej. (Gazeta Wyborcza 27.03.2001 rok). Zastanawiać może też sytuacja osobistego poręczenia przez Donalda Tuska, wówczas wicemarszałka Sejmu za osoby podejrzane w jednej z największych afer finansowych na Pomorzu. Przed gdańskim sądem właśnie rusza ich proces. Jak podała Polska Agencja Prasowa(19.09.2005) do dokumentów podpisanych przez wicemarszałka Tuska dotarli dziennikarze "Życia Warszawy" - "(…)Przyjąłem poręczenie od pana Tuska, które dostarczyła mi w listopadzie 2001 roku rodzina Andrzeja M. Był on wtedy w areszcie. Poręczenie dołączyłem do akt" powiedział mec. Roman Mirecki, obrońca Andrzeja M.(…) Drugi raz marszałek w tej samej sprawie poręczył w lutym 2003 roku za Izabelę S., zasiadającej we władzach spółek należących do Andrzeja M.(…)-" przytacza fragmenty artykułu PAP. Wiele wątpliwości wiąże się też z "Fundacją Liberałów", instytucją, w której radzie zasiada Donald Tusk. W maju 2003 roku Lucyna Czajkowska, księgowa spółki "Dukat" należącej do Dariusza Przywieczerskiego, jednego z głównych oskarżonych w procesie FOZZ powiadomiła sąd o znacznych dotacjach finansowych przekazywanych ponoć przez oskarżonego właśnie Fundacji Liberałów i Unii Demokratycznej. Pieniędzy jakie Fundacja Liberałów i Unia Demokratyczna rzekomo miały otrzymać od Przywieczerskiego było sporo. Zeznająca bowiem przed Sądem Okręgowym w Warszawie księgowa Czajkowska mówiła o 100 mln starych złotych dla Fundacji Liberałów i 200 mln starych złotych dla Unii Demokratycznej. "(…) Jej [Czajkowskiej - przyp WW] zeznania są zbieżne z tym, co na ten temat kilka dni wcześniej mówił Anatol Lawina, szef zespołu NIK kontrolującego FOZZ w 1991 r. Zeznał on. że owe dotacje przechodziły z FOZZ właśnie poprzez spółkę Dukat(…)"- informowała "Rzeczpospolita" (14.05.2003 rok.) Owa Fundacja Liberałów, w której radzie zasiada Donald Tusk jest wydawcą pisma "Przegląd Polityczny"( Tusk był jego współzałożycielem w 1983 roku). Specjalną dotację na wydawanie owego kwartalnika w roku 2002 i 2003 w łącznej wysokości 56 tysięcy złotych przekazała Fundacji Liberałów kontrowersyjna Fundacja im Stefana Batorego założona przez Georga Sorosa. Jeszcze w 2004 roku "Przegląd Polityczny" wydawany przez Fundację Liberałów otrzymał kolejny grant finansowy- w wysokości 10 tysięcy złotych, tym razem przyznane przez enigmatyczną i mało znaną Fundację "Otwarty Kod Kultury". Konkurs dla czasopism jaki ogłosiła ta fundacja był konkursem zamkniętym, co oznacza, że tylko nieliczne wybrane periodyki mogły ubiegać się o uzyskanie finansowego wsparcia, zaś pieniądze na ten cel pochodziły również z Fundacji im. Stefana Batorego związanej z Sorosem. "(…)Jak prawie wszyscy Polacy chcę żyć zgodnie z zasadami wyłożonymi w Dekalogu. Większość ludzi, z którymi się stykam, deklaruje wiarę w te zasady - zwłaszcza w ostatnich latach. Wiem, że to efekt ogromnej pracy Ojca Świętego. Często słyszałem narzekania, że świętowaliśmy obecność Jana Pawła II, ale nie słuchaliśmy tego, co mówił. Moim zdaniem, to nieprawda. Dobre i mądre słowa zawsze zostawiają jakiś ślad. Też mogę tutaj siebie podać za przykład(…)"- twierdził Donald Tusk w rozmowie z "Gościem Niedzielnym"( 02.10.2005 roku). Najwyraźniej Donald Tusk szybko zapomniał o słowach Ojca Świętego Jana Pawła II, który podczas swojej pielgrzymki do Polski apelował o międzyludzką solidarność i krytykował rozbuchany liberalizm:"(…) Starajmy się tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakło dachu nad głową i chleba na stole, by nikt nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki.(…)"- mówił Ojciec Święty. Dzisiaj Donald Tusk jest reprezentantem tego najbardziej radykalnego nurtu liberalizmu. Czy Polskę i Polaków stać na to by na jej czele stał historyk, który nie zna korzeni własnej rodziny, przeciwnik aborcji, który jednocześnie głosuje za ustawą dopuszczającą możliwość wykonywania takich zabiegów, stróż prawa, którego najbliżsi współpracownicy zamieszani są w rozmaite afery, człowiek, który koniunkturalnie zmienia zdanie w zależności od okoliczności, polski mąż stanu, który jednocześnie twierdzi, że polskość to nienormalność, polityk, który już dawno zapomniał, że "tak" powinno znaczyć "tak"- "nie" zaś "nie"
zjw (15:21)

Matka Polka powiedział/a
2010-07-02 (piątek) @ 19:02:34
Upadek Koalicji - 2007
Przeciwnicy byłej koalicji nazywali ją złośliwie "egzotyczną", ale czy taką byty naprawdę? Wszystko zależy od tego, jakie przyjmiemy kryteria oceny tych partii.
LPR od samego początku pojawienia się na scenie politycznej głosi program narodowo-katolicki. Z tym samym programem podczas wyborów wystąpił PiS. Samoobrona przedstawiała program pro społeczny, a więc byty podstawy do tworzenia wspólnego rządu w ramach tej koalicji. Była również wymagana większość w Sejmie.
A jednak koalicja, przeżywając kilka kryzysów, z hukiem się rozpadła. Dlaczego?
Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta. Składa się na nią kilka czynników. Należy cofnąć się do obrad "okrągłego stołu", to tam na-prawdę ważyły się losy przyszłej niepodległej Polski.
Umowa społeczna, jaką zawarta prawicowa opozycja z ówczesnym rządem podczas obrad okrągłego stołu, była odpowiednio przez komunistów przygotowana, a osoby do negocjacji starannie przez gen. Kiszczaka wyselekcjonowane. Wśród nich był również Jarosław Kaczyński.

Solidarność nie miała żadnego wpływu na skład personalny tej delegacji, a tak ważne dokumenty zawierające ustalenia z tych obrad do tej pory są nieznane i przed społeczeństwem ukrywane. To tam, w Magdalence, sprzedano Polskę ustalając z komunistami, kto z tak zwanej prawicowej opozycji będzie w sposób kontrolowany dopuszczany do władzy. Przez cały ten kilkunastoletni okres wszystko przebiegało bez większych zakłóceni, rządzące partie kolejno się zmieniały, a ustalony scenariusz pozostawał ciągle ten sam. Ta sielanka być może trwała by jeszcze długo, ale spokój zakłóciła w 2001 roku LPR, nowo powstająca partia spoza układu, a więc farmacja, jak to określa Platforma Obywatelska, egzotyczna.

Tak samo jak egzotyczne we współczesnym świecie są wartości katolickie, narodowe i patriotyczne.
Na początku kompletnie zlekceważono fakt powstania nowej partii, ale jak LPR w poprzedniej kadencji dostała się do Sejmu, to był to pierwszy sygnał, że coś niedobrego dzieje się w społeczeństwie polskim. Być może wyborcy będą chcieli mieć wpływ na politykę we własnym kraju, a to byłoby już bardzo niebezpieczne, zniweczyłoby wszystkie ustalenia w Magdalence.

Żeby naprawdę zrozumieć, co się dzieje od ponad sześciu lat wokół LPR, warto przypomnieć sobie wy-darzenie, jakie miało miejsce przed wyborami parlamentarnymi w 1997 roku. Nowo powstająca partia opozycyjna Ruch Odbudowy Polski w sondażach przedwyborczych osiągnęła dwudziestokilkuprocentowe poparcie. Niestety, dwa tygodnie przed wyborami dwaj liderzy, Jan Olszewski i Antoni Macierewicz, pokłócili się, rozbijając partię na dwie części. Spierając się o nazwy podzielonych partii, pozwali się nawzajem do sądu. Efektem tego sporu był drastyczny spadek notowań i ubezwłasnowolnienie prawicowej części społeczeństwa.

Poparcia wyborców starczyło jeszcze na tyle, że ci dwaj polityczni figuranci, Antoni Macierewiczi Jan Olszewski, zdążyli załapać się do Sejmu. W ten sposób prawica została spacyfikowana, a liderzy nie mieli już żadnych zobowiązań w stosunku do wyborców i spokojnie mogli przetrwać do następnych wyborów. O Ruchu Odbudowy Polski szybko zapomniano, została tylko atrapa tej partii w postaci liderów.

W 2001 roku ci sami prawicowi figuranci znaleźli się w LPR i w ramach tej partii dostali się znowu do Sejmu. Dwa tygodnie później Jan Olszewski demonstracyjnie opuszcza Ligę z całym swoim dwuosobowym ROP-em. Natomiast Antoni Macierewicz pozostał jeszcze prawie rok, starając się rozbić Ligę od wewnątrz, a gdy mu się to nie udało, to przy odpowiednim nagłośnieniu medialnym opuścił LPR, wyprowadzając z tej partii jeszcze kilku posłów.
Wydawałoby się, że ci weterani sceny politycznej już więcej się nie pojawią, bo przecież ich partie przestały istnieć. Stało się jednak inaczej, Jan Olszewski został powołany na doradcę prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a Antoni Macierewicz przez Jarosława Kaczyńskiego na likwidatora WSI. Po opublikowaniu raportu z likwidacji służb wojskowych, które działały, jak się okazało, na szkodę państwa, miały posypać się zapowiadane wcześniej procesy.

Nic takiego jednak nie nastąpiło, ale za to cały ten okres dwuletni poświęcono na rozpracowywanie koalicjantów.
Konflikty wewnątrz koalicji są jakby wpisane w program przedwyborczy PIS-u i wychodzą od samego premiera. Efekt rysuje się podobny jak przed laty z ROP-e:nr i tym razem również chodzi o pacyfikację prawicowego elektoratu i jednocześnie unicestwienie LPR i Samoobrony.

Analizując scenę polityczną ostatnich lat, ciągle jednak musimy się odwoływać do KOR-u i okrągłe-go stołu.
W 1990 roku Antoni Macierewicz powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu, założycielowi Porozumienia Centrum,
"MY, KOR-OWCY, MAMY ZA ZADANIE ZAGOSPODAROWAĆ POLAKÓW, DAJĄC IM DO WYBORU UGRUPOWANIA O RÓŻNYCH BARWACH POLITYCZNYCH, POD JEDNYM WSZAKŻE WARUNKIEM - WSZYSTKIE ONE BĘDĄ KONTROLOWANE PRZEZ NAS".
(((( KOR - Komitet Obrony Robotników - poststalinowska młodzież z ze związkami w CKŻwP - Centralny Komitet Żydów w Polsce; założycielami KOR-u Byli Macierewicz, Michnik, Kuroń Lipski, Kaczyńscy. .. Tzw Opozycja Demokratyczna finansowana Endowment for Democracy (NED) in 1983, ….. National Democratic Institute and the National Republican Institute, or the … KOR - (Komitet Obrony Robotników) , KTORZY POTEM ZŁUPILI POLSKE !!!

GOOOGL SEARCH - KOR National Endowment For Democracy International Republican Institute KoMITET OBRONY ROBOTNIKOW UD AWS
http://www.isp.org.pl/files/20786472700373382001161863055.pdf )))
I tak przez cały ten okres zagospodarowują polską prawicę, kolejno unicestwiając: ZChN, RdR, PC, ROP, a teraz przyszła kolej na LPR.

Pokrętne wypowiedzi i arogancja PiS-u nie powinny już chyba nikogo dziwić.
Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, o co istotnie chodzi, niech przypomni sobie wypowiedź posła Andrzeja Suskiego z PiS, który powiedział: "Zwycięstwo Bóg dal PiS-owi, a diabeł koalicjantów .Dlaczego właśnie ci koalicjanci są aż tak niewygodni?

Są niewygodni, i to bardzo, nie tylko dla PiS-u, ale dla lewicy i liberałów. Zajmują nie-przejednane stanowisko w sprawie tarczy anty rakietowej, obecności polskich wojsk w Iraku, Afganistanie i w kwestii traktatu reformującego UE, którego za żadną cenę nie chcą podpisać.

Gdzie jest tu program solidarnej lV RP głoszony przez PiS, który można by było realizować w ramach tej koalicji, a nie szukać intryg. A może nie chodzi tu o budowanie solidarnej !V RP, a tylko o jej nagłaśnianie.
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=144&pid=2732#comment18974
PO-PiS wiecznie żywy!

Opis: Mimo toczonej od 5 lat pozornej wojny PO z PiS, kolejny czołowy polityk PiS Paweł Kowal przyznał, że partia Kaczyńskiego wcale nie odeszła na dobre od pomysłu koalicji z Platformą!
Mimo toczonej od 5 lat pozornej wojny PO z PiS, kolejny czołowy polityk PiS Paweł Kowal przyznał, że partia Kaczyńskiego wcale nie odeszła na dobre od pomysłu koalicji z Platformą! Potwierdza to tezę mówiącą o tym, że spór między tymi partiami jest pozorny i obliczony jedynie na zawłaszczenie sceny politycznej przez obóz liberałów, do którego i PO i PiS należą! Ci, którzy łudzą się, że PO i PiS to co innego niech przypomną sobie historię.

W 1990 Kaczyński i Tusk razem współtworzyli Porozumienie Centrum, które miało być zapleczem politycznym Lecha Wałęsy. Przypominam też, że po tym, jak ten dziś ściśle związany z PO polityk został prezydentem, kluczowe funkcje w jego kancelarii, w tym tą najważniejszą - jej szefa objęli Lech i Jarosław Kaczyńscy. W PC wiele lat, już po opuszczeniu partii przez gdańskich liberałów działa również czołowa postać Platformy minister Julia Pitera!

Pamiętajmy również, że w latach 1997-2001 Polską rządziła koalicja AWS/UW czyli de facto PO, PiS i demokratów.pl. A w samym AWS spotkali się dzisiejsi kandydaci na prezydenta! Tak było! Obok siebie w sejmowych ławach Akcji siedzieli Komorowski i Kaczyński. Razem wspierali też rząd Jerzego Buzka (dziś PO), w którym ministrami byli Komorowski, Lech Kaczyński i Leszek Balcerowicz! Oni razem odpowiadają za gigantyczne przekręty, jakie w tamtym czasie obecne były przy prywatyzacji PZU, razem ponoszą winę za pacyfikację protestów chłopskich, razem doprowadzili do zapaści służbę zdrowia, oświatę i system emerytalny.

Po 2001, gdy te dwa środowiska zaczęły działać już pod aktualnymi nazwami, PO i PiS zawsze się wspierały. Partie te razem wystartowały w wyborach samorządowych w 2002 i razem po cichu współrządziły z millerowskim SLD. Ta koalicja PO/PiS/SLD/PSL wysłała wojska do Iraku i Afganistanu, przyjęła skrajnie niekorzystne warunki wejścia do Unii oraz przyklepywała kolejne prywatyzacje majątku narodowego, które nie uwzględniały interesu społecznego.

W 2005 PO i PiS stwierdziły, że aby jeszcze mocniej i skuteczniej działać muszą udawać, że się kłócą, że są dla siebie alternatywą i ten kuriozalny medialny spektakl trwa do dziś! Faktycznie obie partie dogadują w zaciszu gabinetów dalsze działania na rzecz okradania społeczeństwa. I nie dajmy się zwieść tym pięknym hasełkom, jakie kandydaci PO i PiS wypisali na swoich sztandarach. Obie wizje Polski oznaczają to samo i obie są nie do zaakceptowania dla każdego, komu leży na sercu los naszego kraju!

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=33&pid=2592

Wybór Kaczyński - Komorowski
Opis: Pamiętam wmawiano nam, że jak nie zagłosujesz na Wałęsę to wygra Tymiński człowiek Moskwy i spod ciemnej gwiazdy, tak zohydzały jedynego kandydata na Urząd Prezydenta, który nie był z tych tajnych ośrodków kosmopolitycznych i żałuję, że ja też wtedy dałem się nabrać na ten blef.

Jak co pięć lat wraca temat głosowania w wyborach prezydenckich, dotyczący na kogo głosować. Tajne ośrodki kosmopolityczne, promują przez ten okres czasu osoby, które będą w przyszłości dla nich pracowały, czego ewidentnym dowodem są byli prezydenci Polski. Pamiętam wmawiano nam, że jak nie zagłosujesz na Wałęsę to wygra Tymiński człowiek Moskwy i spod ciemnej gwiazdy, tak zohydzały jedynego kandydata na Urząd Prezydenta, który nie był z tych tajnych ośrodków kosmopolitycznych i żałuję, że ja też wtedy dałem się nabrać na ten blef.

Pięć lat później znowu wrócił temat wyborów i kandydatów, znowu ostra dyskusja Wałęsa czy Kwaśniewski. Tzw. strona katolicka z RM na czele postawiła na Wałęsę jakby nikt inny z tego obozu nie był kandydatem, w tych mediach innych nazwijmy je ,,prawicowych" atakowano w sposób perfidny tych kandydatów którzy byli lepsi od Wałęsy. Podobna sytuacja z 2000 roku Krzaklewski - Kwaśniewski. Postanowiono na Krzaklewskiego, który z góry było wiadomo, że przegra wybory, ponieważ kompromitowały go rządy AWS oraz koalicji z UW z którą w przyspieszonym tempie likwidowali Polskę. Inny kandydat Jan Łopuszański został w niewybredny sposób zlinczowany w Radio Maryja, za to, że ośmielił się kandydować wbrew tajnym ośrodkom umocowanych po za Polską, oczywiście, że w takiej sytuacji wygrał Kwaśniewski. Rok 2005 powtórka jak nie Kaczyński to wygra Tusk innych nie zauważano. Proszę zauważyć, że wszyscy prezydenci i ich główni przegrani (poza Tymińskim i w pewnym sensie Tuskiem) wiosłowali dla tego samego ośrodka kosmopolitycznego. Obecnie kreuje się podobny scenariusz jak nie Kaczyński to Komorowski wygra. Znowu te same osoby wtłaczają Polakom, że ,,prawica" i kościół stawia na Kaczyńskiego w strachu przed Komorowskim. Partia PiS podstępnie sugeruje, że Komorowski to WSI a więc może to być agent KGB a z obozu PO dochodzą sygnały, że Kaczyński to oddany zausznik lobby żydowskiego w USA i wszelkich wojen wywoływanych przez neokonserwatystów - syjonistów amerykańskich.

Niestety ale prawie wszyscy Polacy w to wierzą, wybierają w strachu przed kimś, może przed KGB, może przed CIA, może przed BND. Kandydaci nie odpowiadają na zasadnicze pytania dotyczące stanu polskiej państwowości a więc bezpieczeństwa zewnętrznego, wewnętrznego, stanu polskiej gospodarki oraz przyszłości naszego państwa i narodu. Wybór jest prosty jesteś albo za zachodem albo za wschodem, tak ustawiają kolejne wybory sprzedajne media, one mają zadanie lansować tych co ich mocodawcy wskazują. Każdego będą lansować w swoich mediach, ale nie może to być kandydat, który będzie reprezentował interesy narodowe, na Polską Rację Stanu, taki kandydat szybko będzie ośmieszony u nich i będzie przylepiona mu łatka, że nie ma szans. Wyborcy idą i wybierają między jednym agentem a drugim agentem i za jednym i za drugim stoją te same ośrodki kosmopolityczne, które z tylnego siedzenia rządzą Polską od 1989 roku. Jeżeli Polacy wybiorą Kaczyńskiego to zacierać ręce będzie lobby żydowskie z Nowego Yorku i z Tel Avivu, jeżeli wygra Komorowski dojdzie do tego jeszcze Berlin. Wewnętrznej własnej polityki w naszym kraju już nie ma, polityka ta polega na tym, że kilkanaście tysięcy urzędników na szczeblu krajowym i samorządowym zajmują się tym ile mają oddać na rzecz UE a inni ile i na co mają wydać okruchy z stołu które spłyną z UE a wydadzą to samorządowcy. Armia podporządkowana jest Waszyngtonowi i Berlinowi, polityką pieniężną w naszym kraju rządzi międzynarodowa mafia finansowa. Polska jest zwykłą kolonią utajnionego rządu światowego, wybory prezydenckie są po to aby dać ludziom satysfakcję, igrzyska i upewnić ich, że mają współudział w rządzeniu kraju, a tych co wybierają czyli zwykłych sprzedawczyków, zawsze mają argument, że to ludzie decydują, że ja tu jestem i robię to co mi się podoba.

Teraz warto przyjrzeć się różnicy poglądów na różne sprawy między Kaczyńskim a Komorowskim. Obaj zapewniają, że są wierzący, jeden i drugi nie chroni życia od poczęcia do naturalnej śmierci, jeden ma rodzinę, drugi stary kawaler, jeden ma dzieci pięcioro drugi żadnych, jeden ma prawo jazdy, drugi nie ma, jeden i drugi nie potrafią pracować na komputerze, jeden pobudował dom, drugi mieszka w mieszkaniu z mamą., jeden i drugi lubi zwierzęta. Jeden i drugi był za wstąpieniem Polski do NATO i UE, jeden i drugi był za ,,Traktatem Lizbońskim", jeden i drugi jest za wojną w Iraku i Afganistanie, jeden i drugi podporządkowywują polską politykę zagraniczną interesom amerykańskich noekonserwatystów, jeden i drugi odpowiada za zwiększający się dług publiczny, jeden i drugi jest za likwidacją złotego, jeden i drugi jest za zawodową armią ale bez obrony terytorialnej, jeden i drugi opowiada się za importem źródeł energii z zewnątrz jeden od amerykanów drugi, od Niemców, jednemu i drugiemu nie przeszkadzają związki homoseksualistów, jeden i drugi boi się przedstawić swoich korzeni rodzinnych, (szczególnie Kaczyński) jeden i drugi cicho siedzi w sprawie ludobójstwa dokonanych przez bandy ukraińskich szowinistów z pod znaku UPA, na Polakach, na kresach wschodnich, jeden i drugi wywodzi się z układu ,,okrągłostołowego", jeden i drugi nie zapowiada, że unieważni koncesji na wydobywanie polskiego gazu przez amerykańskie firmy, jeden i drugi, widzi dalsze zapożyczanie się w prywatnych bankach i instytucjach finansowych, jeden i drugi nic nie mówi o szalejącej lichwie w Polsce, jeden i drugi, popiera instalację tzw. ,,tarczy" w Polsce oraz obce bazy wojskowe, jeden i drugi ma podobny pogląd na Polską politykę zagraniczną a więc wymachiwanie szabelką przeciw Rosji ku uciesze tzw. zachodowi, jeden i drugi, ma podobny pogląd na politykę w sprawie Białorusi i dzieleniu tam Polaków na gorszych i lepszych, jeden i drugi nie widzi powodu by unieważnić działanie w Polsce tajnych związków wolnomularskich itd.

Jeszcze jest wiele wspólnych poglądów na sprawy polskie Komorowskiego i Kaczyńskiego. Zapewne wygra Komorowski, ponieważ przynajmniej ludzie zauważą, że ma wielodzietną rodzinę, że wybudował dom, zasadził drzewa a kandydat prawicy z lewymi papierami to wyjątkowy nieudacznik, prawa jazdy nie ma a więc nigdy nie prowadził samochodu, nie kupił a ni nie wybudował domu, drzewka nie zasadził, nie wychował żadnego dziecka, nigdy nie pracował na swoim a więc nie wie co to gospodarka itd. Polacy z opcji tzw. ,,prawicowej" macie kandydata wyjątkowego nieudacznika, aż strach pomyśleć jakby wygrał on wybory i nie daj Boże mamy wojnę z jakimś krajem, przecież na pewno ją przegramy mając takiego prezydenta. Każdy spekulant finansowy i gospodarczy wtłoczy Kaczyńskiemu każdą głupotę z dziedziny np.; długu publicznego. Każdy myślący Polak powinien obecnie pójść na wybory i skreślać wszystkich kandydatów z obecnych partii i robić to publicznie przed ludżmi w urnie, by im uzmysłowić, że są tylko ,,mięsem propagandowym" wrogów Polski. Reasumując jeśli pójdziesz na wybory i jakbyś nie zagłosował to i tak wybierasz świadomie czy nie, tajne rządy mafii światowej. Kandydaci partii SLD, PiS, PO, PSL odgrywają rolę błaznów, śmiesznych aktorów, dla ubawy naiwnych ludzi, stosując podprogową, medialną manipulację masami. Może ktoś z pozostałych kandydatów zbierze 100 tys. podpisów wtedy może trzeba się zastanowić, może Lepper zbierze to wtedy na złość ,,układowi tajnemu" może zagłosować na niego, nie daj Boże na Marka albo Jurka, to taki sam przypadek jak w/w, tylko jeszcze bardziej niebezpieczny, on jest szykowany na inny termin albo inną rolę.

Zawsze twierdziłem, że jeżeli chcemy my, Polacy odegrać rolę pozytywną w ratowaniu Polski i Polaków, to musimy się zjednoczyć, odsunąć od nas świrów i agentów, zwykłych nieudaczników, otworzyć się na młodych ludzi, ukształtować ich i dać im szanse zaistnieć, włączając w ten proces dobrze wychowanych i ukształtowanych swoich dzieci i wtedy przy pomocy Bożej wygramy.

Gmad powiedział/a
2011-06-11 (sobota) @ 12:41:41
Wklejam tekst w całości z powyższego linku, gdyby zniknął:
Witam!
Mam wujka w Stanach, który interesuje się informacjami z naszego kraju. Dziś przysłał na maila mojemu tacie taki oto tekst, ponoć sam przetłumaczył z "Boston Globe":

Czy Jarosław Kaczyński jest żydowskim agentem?
Jak dobrze wiemy w żyłach Jarosława Kaczyńskiego płynie żydowska krew. Nie jest to bynajmniej żadna oblega ani ujma w dzisiejszym świecie, tym bardziej prezes Prawa i Sprawiedliwości, nie widzi nic dziwnego w swoich korzeniach, czując się prawdziwym i dumnym Polakiem. Sympatia do Izraela jest charakterystyczna dla wielu polityków III RP, szanujących i pielęgnujących powiązane losy obu narodów, niezależnie od różnych animozji, brutalnie rozdzielonych w wyniku II wojny światowej. Warto by jednak zastanowić się nad przypadkiem Jarosława Kaczyńskiego, którego działania wskazują na coś więcej niż życzliwość względem państwa żydowskiego.

Przyjrzymy się tymczasem całej historii rodziny Kaczyńskich. Nie jest ona jasna i klarowna jak chodzi o powiązania z obcymi krajami i służbami. Podczas odbytego szkolenia w Anglii, ojciec Jarosława i Lecha - Rajmund Kaczyński, jak wynika z aktów Izraelskiego MSW nawiązał współpracę z tajnymi służbami Izraela. Był to rok 1958. W Polsce co prawda panował komunizm, lecz dzięki swojej agenturalnej działalności rodzinie Kaczyńskich chronionych przez "pracodawcę" wiodło się znacznie lepiej niż pozostałym. Przypadek czy jednak finansowe korzyści?

Młodzi Kaczyńscy wychowywali się w atmosferze uwielbienia Żydów, co był znamienne w trakcie trwania Zimnej Wojny. Ich życie rodzinne zewsząd otaczane było osobami żydowskiego pochodzenia. Wystarczy chociażby wspomnieć o kontaktach ojca matki z Kuroniami, którzy przewijali się w rozmowach oraz często gościli w mieszkaniu. W jakim celu porozumiewano się tak intensywnie? Tego jedynie możemy się domyślać. Dodatkowo Rajmund nie stronił od kontaktów politycznych. Nawiązywał współpracę z Żydami w Chicago w celu zrobienia kapitału politycznego oraz finansowego swoim synom.

Jarosław i Lech nie zapomnieli o testamencie politycznym ojca, wiedząc gdzie należy się udać zaraz po odbytych studiach prawniczych. Pod koniec lat 80, gdy walił się Związek Radziecki Kaczyńscy rozpoczęli swoją polityczną działalność wycieczka do Chicago, gdzie przygotowany były dla nich pieniądze oraz ludzie, którzy mieli pomóc nawiązać kontakty z Izraelem. Informacje te potwierdzają depesze amerykańskie, które mówią o wizycie dwóch braci z Polski działających w Solidarności w roku 86 u znanego Żydowskiego barona z Wall Strett. Nie był to żaden przypadek, iż udali się akurat do niego. Za baronem stała cała siatka wywiadowcza Izraela, swobodnie operując za amerykańskim przyzwoleniem i dzieleniem się wynikami szpiegowania w krajach komunistycznych. Taka praktyka dosyć powszechnie znana była w czasach walki z ZSRR. Nowo pozyskani bracia okazali się w trakcie weryfikacji zatwardziałymi prawicowcami, co pozwoliło na lepsze manipulowanie ich zachowaniami w kraju, które skłaniałoby ich do walki na dwa fronty - wewnętrzny i zewnętrzny, niewidoczny dla nikogo więcej. Co więcej, Lech i Jarosław Kaczyńscy byli zaangażowani w zmianę władzy i obrady okrągłego stołu. Dzięki temu ich działanie nabrało legitymizacji w oczach społeczeństwa. Dlatego też Jarosław Kaczyński bez problemu objął posadę redaktora naczelnego Tygodnia Solidarność i wziął się za tworzenie PC.

Jak wskazują dokumenty z początku lat 90, w PC powszechna była praktyka pobierania pieniędzy z niezidentyfikowanego konta na cele wyborcze. Kaczyński miał szerokie pole manewru, gdyż nie był agentem TW. Mógł swobodnie manewrować w polskiej polityce, co ważne mógł grać teczkami. Korzystał z tego "przywileju" i stawał się coraz bardziej wiarygodny w oczach społeczeństwa. Dodatkowych informacji dyskredytujących jego przeciwników wewnętrznych podrzucała mu agentura żydowska dobrze zorientowana w składzie dawnego SB poprzez rodaków współpracujących ze swoją prawdziwą ojczyzną pod przykrywką rzekomego socjalizmu. Od tej pory mając pieniądze, ludzi i poparcie pchał się do władzy w Polsce. Po drodze załatwiał też elementarne interesy państwa Izrael.
Działalność Kaczyńskiego nie ograniczała się tylko do Polski. Po przystąpieniu Polski do UE, stawał się ważną wtyczką w Europie. W Izraelu dostał wyraźny sygnał aby przystąpić do ofensywy i walczyć o premierostwo. Wiarygodny Prezes Rady Ministrów i człowiek w UE - bezcenne nie tylko dla Izraela, ale także dla zainstalowanych wtyczek Stanów Zjednoczonych, które nie zrezygnowały z korzystania z polskiego źródła. Wszakże w wojnach powziętych przez USA uczestniczyło ciągle sporo żołnierzy z Polski, których próbowano zatrzymać na dłużej za wszelką cenę. Kaczyński na fali populizmu i zastrzyków pieniężnych z Izraela wygrywa wybory. Od tej pory jego agenturalna działalność nabiera realnych kształtów. Co potwierdzają liczne zdjęcia i relacje.

Po wygranych wyborach Jarosław przeprowadzał czystki po prawej stronie sceny politycznej. Nie podobało się to bratu, który często krytykował brata w prywatnych rozmowach. Dlatego też Lech Kaczyński próbował w pewien sposób się od Jarosława uniezależnić. Stąd wizyty w Gruzji i narażenie się Rosji. Jarosław nie mógł mieć tego pod kontrolą. Wszak Lech działał na własną rękę. Godny uwagi jest fakt, że przed wizytą w rocznicę obchodów Katynia w Rosji, Jarosław dostaje ostrzeżenie z Izraela żeby nie wsiadać do samolotu. Nie uczynił tego, ale nie spodziewał się też, że jego brat zginie podczas tej wizyty…

Ciekawe, prawda…? :rolleyes: No, może się doczekamy w naszej prasie jakichś komentarzy… Wiecie coś więcej na ten temat?

Maverick powiedział/a
2011-08-23 (wtorek) @ 16:52:28
Kaczyński zaprosił loże żydowską, przepraszał za Jedwabne i obciążał za nie tak samo Polaków jak Stolzman czy Teraz Komorowski.
Niewątpliwie mieli ukrytą agenturę i dalej ma ja Jarek. On nie ma nic wspólnego z polskim patriotyzmem chociaż się pod niego podszywa.

Istnieje nawet forum fanatyków Jarka.
http://polskie-forum.pl
To są pseudo Polacy a wręcz użyteczni idioci.
Udają prawicowców a współpracują z globalistami w zniewoleniu Polski i nabraniu na patriotyzm tych mniej inteligentnych.
Podczas wizyty w Polsce przekonywuję się, że Polska to naprawdę niepoważny kraj a przynajmniej za taki mają go politycy pracujący dla różnych agentur szpiegowskich i mówiących pustym językiem pełnym jadu podatnym na tych co naprawdę nie rozumieją kto i dlaczego chce, aby rządzili i dzielili nas wrogowie naszych interesów narodowych.












P.S.
"Razem z nami są ministrowie obu rządów i będziemy dziś i jutro pracowali, by zaprojektować wspólna przyszłość" - Premier Izraela Beniamin Natanyahu, Jerozolima 23 luty 2011 r. - na powitanie premiera RP Donalda Tuska wraz z jego rządem.

"I mogę państwa zapewnić, ze chociaż rządy w Polsce się zmieniają, jak w każdym demokratycznym państwie, to polityka wobec Izraela się nie zmieni" - Prezydent RP Lech Kaczyński, Izrael - 11.09.2006 r.


"Dwudniowa wizyta Donalda Tuska [i jego ludzi] w Jerozolimie, 23.II.11. była ukoronowaniem jego  wielokrotnych spotkań z rządem Izraela, którym drogę otworzył prezydent Lech Kaczyński w 2006 roku."

Kim był ojciec Kaczyńskich



Zdjęcie ślubne Jadwigi i Rajmunda Kaczyńskich z 1948 roku (Fot. EastNews)

Najbardziej tajemnicza postać rodu. Zawsze w cieniu wydarzeń. Kim był Rajmund Kaczyński - pyta "Super Express".
Mieszkał na Żoliborzu. Na ulicy Lisa-Kuli, gdzie pamiętają go do dziś. Sąsiad opowiada:
W tej kamienicy mieszkała rodzina Kaczyńskich. Mieszkanie mieli piękne. Na trzech piętrach, z dwoma balkonami i tarasem.
Trudno odnaleźć jego grób. W Muzeum Powstania Warszawskiego dziennik dowiedział się, że Rajmund Kaczyński spoczywa na Starych Powązkach. Kwatera 154b, skromny nagrobek z czarnego marmuru.
"SE" pisze:
Rajmund Kaczyński nie doczekał chwili, gdy jego synowie sięgną po najważniejsze urzędy. Zmarł 17 kwietnia 2005 roku (dwa lata temu - przyp. red.); Lech Kaczyński był wtedy prezydentem Warszawy, a Jarosław prezesem PiS.
Lech i Jarosław rzadko chwalili się ojcem. Może, dlatego, że jako tytan pracy rzadko bywał w domu. A może z innego powodu.
Bo Rajmund miał współpracować po wojnie z PZPR organizując przy Politechnice Warszawskiej 2-letnie kursy szkoleniowe. Dzięki nim partyjni kacykowie mogli się legitymować dyplomami ukończenia studiów.

Wojtek Wowr
Strona; www.o2.pl
środa, 18 kwietnia 2007

http://www.pardon.pl/artykul/1380/kim_byl_ojciec_kaczynskich


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego